Nie wiem czy śledzicie cenę ale niepoprawny optymista którym jest autor tego bloga zaczął dokupywać – powoli zbliżamy się do ceny IPO i uznałem że jeżeli wtedy skłonny byłem kupić X akcji to trzeba iść za ciosem i zwiększyć swój stan posiadania do tej liczby. Oczywiście powolutku, po 10 za każdym razem.
To trochę jak droga ruletka – jak SpaceX uda się najbliższy lot, to przynajmniej krótkoterminowo akcje pewnie pójdą w górę. Ale jak coś wybuchnie to może być świetna okazja do zwiększenia stanu posiadania. Dlatego tak po troszku kupuje – żeby nie czuć się że poważnie umoczyłem jak coś wybuchnie i żeby mieć wyrzuty sumienia że za mało kupiłem jak lot wyjdzie bezproblemowy.
P.S. Proszę moich rozmyślań nie brać na poważnie, to nie jest żadna rada inwestycyjna czy coś w tym rodzaju – jak chcecie kupować / sprzedawać akcje SpaceX to na własną odpowiedzialność.