Wczoraj wyczytałem w gazecie że przyleciały do nas B-17, B-24 i P-51, stoją na lotnisku w Melbourne i za niewielką opłatą można je obejrzeć. Nie mogłem przepuścić takiej okazji, więc wybrałem się dziś rano. Obejrzenie samolotów kosztowało $12 od osoby, można było do nich wejść i pooglądać wnętrze. Dla mających poważne braki adrenaliny dostępne były inne opcje – za $425 można było polecieć w 30-sto minutowy lot Liberatorem a za $3200 w godzinny lot P-51. Nie skorzystałem z żadnej z tych opcji – perspektywa wydania sporej gotówki w zamian za zwiększoną szansę śmierci jakoś mnie nie przekonywała. Ale zdjęć trochę zrobiłem i co ciekawsze tu prezentuję. Dla ciekawskich – ten B-24 jest ostatnim latającym B-24 na świecie, po tym jak drugi zdolny do lotu egzemplarz uszkodził się przy lądowaniu w maju zeszłego roku. Latających B-17 jest za to całkiem sporo (kilkanaście egzemplarzy).
P.S. Pomimo straszenia meteorologów, pogoda jest dziś przepiękna, choć trochę chłodno (12C).
B-17 i B-24 na lotnisku w Melbourne |
B-17 |
B-24 |
B-24 z przodu |
Wnętrze B-24 |
Stanowiska karabinów maszynowych w B-24 |
B-24 – w tej kulce siedział facet i strzelał do samolotów wroga |
Przejście na przód samolotu odbywa się wąską ławeczką pomiędzy bombami |
Przód B-24 |
B-24 |
B-17 – stanowisko przedniego strzelca |
Kokpit B-17 |
W B-17 też przechodzenie z przodu na tył samolotu odbywa się między bombami |
Także B-17 miał kulkę ze strzelcem |
Stanowisko karabinu maszynowego w B-17 |
Miejsce strzelca w B-17 |
Wieżyczka strzelca w B-17 |
P-51 |
Pilot B-24 obserwuje silniki |
B-24 w locie |
B-24 podchodzi do lądowania |
A dla wytrwałych skrolowaczy mały bonus – zdjęcie z plaży
Indian Harbour Beach |
Oraz zaskakujący napis jaki zauważyłem – zazwyczaj to dzieci jedzą za darmo z płacącymi rodzicami, ale ten bar wyraźnie woli psy
„Psy jedzą za darmo” 😉 |