Poza nieudanym lądowaniem boostera, wszystko inne w czasie lotu wydaje się perfekcyjne. Satelity poszły bez problemu. Nawiązano komunikację ze wszystkimi z nich i to za pomocą łączy laserowych. Uruchomienie raptora w nieważkości bezproblemowe. Wejście w atmosferę perfekcyjne. Lądowanie idealne, żadnych problemów – Starship usiadł tak delikatnie ze po przewróceniu się nie wybuchł ale położył się na wodzie i pływał.
Pewnie za jakiś czas dowiemy się szczegółów ale generalnie to test wydaje się w 90% udanych. Na pewno preferowano kontrolę stabilności boostera w tym nowym, znacznie bardziej agresywnym profilu powrotu do miejsca startu. Problem z ponownym uruchomieniem silników jest poważny ale myślę że to będzie znowu coś prostego co da się rozwiązać równie łatwo jak problem sprzed kilku dni.
Generalnie myślę że możemy się spokojnie spodziewać lądowania boostera na platformie w następnym locie. Starship – pewnie jeszcze ze dwa loty.