NASA ma dość ciekawy pomysł – zamiast używać ostatniego ICPS do trzeciego lotu Artemis, jedną z opcji jest wysłanie misji Artemis III bez drugiego stopnia. SLS jest w stanie wysłać Oriona z modułem serwisowym na niską orbitę ziemi bez pomocy ICPS. A jak braknie paru m/s to silniki manewrowe Oriona są w stanie to uzupełnić. Oczywiście to nie takie proste, trzeba by zbudować symulator drugiego stopnia który można by zamontować na szczycie pierwszego i który by trzymał na swoim szczycie moduł serwisowy Oriona. Trzeba by zmodyfikować całą sekwencję tankowania i uruchamiania rakiety. Trzeba by policzyć czy nie ma problemu z ewentualnym ratowaniem Oriona jakby coś gdzieś po drodze się popsuło.
Jaki jest cel takiego rozwiązania? Po pierwsze ICPS można by użyć do jednej z późniejszych misji, unikając długiego czekania na modyfikacje SLS do używania Centaur V. Po drugie taka jednostopniowa SLS mogła by być np. użyta do misji Artemis IV gdzie to SpaceX chce by cumowanie z Orionem było na niskiej orbicie Ziemi. Jednocześnie Blue Origin podobno chciało by żeby NASA dostarczyła Oriona na znacznie niższą orbitę Księżyca, bo wtedy mogli by całą misję załatwić bez tankowań w kosmosie. SpaceX tak czy siak musi tankować, ale wzięcie ze sobą Oriona na wycieczkę z LEO na jakąś tam orbitę Księżyca pozwala na znaczące oszczędności paliwa w porównaniu z orbitą jaką obecnie testuje Orion. Problem w tym że w przypadku BO osiągnięcie wystarczająco niskiej orbity wymaga użycia Centaur V a nie ICPS. Więc nawet jeżeli misje Artemis III i IV polecą wersją SLS bez drugiego stopnia, to Artemis V będzie musiał użyć Centaur 5 a to oznacza że ten ICPS skończy w muzeum a nie w kosmosie. Więc w sumie nie wiem po co to nawet biorą pod uwagę – lepiej zużyć ICPS do Artemis III i jak najprędzej przebudować wieżę i SLS do lotów z Centaur V.