Co dalej z Leo?

Wg. moich obliczeń na orbicie jest obecnie 180 (182?) satelity Leo. Do początkowej, minimalnej konfiguracji brakuje 398 (396?). Do wymaganej przez FCC połowy brakuje 1438 (1436?). Następne starty to 12 lutego Ariane 6 (32 satelity) i gdzieś w marcu Vulcan (45 satelitów). Potem następne cztery starty planowane są na Atlas V (po 27 satelitów). Zakładając że ULA w końcu zwiększy tempo startów a Amazon da radę wyprodukować wystarczająco satelitów by te starty obsłużyć to do 30 lipca 2026 uda się najwyżej osiągnąć liczbę 365 satelitów (367?). Do nadal za mało by uruchomić usługi (trzeba minimum 578). I teraz zachodzi pytanie – ja dużą wpłatę na cel kampanii prezydenckiej Trumpa będzie musiał uiścić Bezos by FCC przymknęło oczy na własne regulacje i nie zabrało Amazon pasma częstotliwości które dostali. I czy Elon nie skontruje tego odpowiednio wyższą dotacją na cel egzekwowania wymogów i wycięcia konkurencji zanim ona jeszcze stanie się konkurencją? Będzie na pewno ciekawie. Amazon nie tylko nie spełnił wymogu połowy konstelacji ani nawet minimalnej ilości satelitów pozwalających na uruchomienie serwisu i proszenie się FCC o modyfikację licencji. A jednocześnie te kilkaset satelitów pokazuje że firma poważnie bierze plan i nie blokuje częstotliwości a po prostu ma opóźnienia. Więc spodziewam się że FCC łaskawie pozwoli im na to wolniejsze tempo budowy konstelacji i nie zabierze licencji. Ale Musk będzie wkurzony bo jak nie patrzeć zezwolenie dla niektórych na nie granie wg. ustalonych zasad to nieuczciwa konkurencja. Szczególnie że SpaceX nie potrzebował takich modyfikacji.

Marek Cyzio Opublikowane przez: