ArsTechnica podobno dostała cynk od kogoś z Blue Origin o planie wylądowania na Księżycu przed Muskiem (ale raczej nie w 2028 roku). Plan jest dość ciekawy więc w skrócie go opiszę:
- przede wszystkim BO planuje użyć uniwersalny moduł transferowy do komunikacji między różnymi orbitami. Tenże moduł będzie mógł się łączyć zarówno z lądownikiem księżycowym jak i innymi takimi samymi modułami. Moduł wynoszony jest na orbitę przez New Glenn i nie wymaga tankowania na orbicie.
- cały plan polega na wysłaniu trzech takich modułów i jednego lądownika. Każdy musi być wysłany osobno na orbitę Ziemi i potem muszą się wszystkie w taki kosmiczny pociąg połączyć ale cumowanie na orbicie mamy opanowane w odróżnieniu od tankowania.
- pierwszy moduł popycha resztę na bardzo eliptyczną orbitę Ziemi.
- drugi moduł wrzuca resztę na orbitę kompatybilną z orbitą Oriona (czyli silnie eliptyczną orbitę Księżyca). Tu następuje cumowanie z Orionem i przesiadka astronautów.
- trzeci moduł bierze lądownik księżycowy na bardzo niską orbitę Księżyca. Lądownik ma na tyle paliwa by wylądować na Księżycu a następnie z niego wystartować i wznieść się na tą wysokoenergetyczną orbitę na której czeka Orion.
W wersji „bezzałogowej” będą potrzebne tylko dwa moduły transferowe (czyli trzy starty), lądownik zużyje znacznie więcej paliwa by zejść z wysokoenergetycznej orbity Oriona na powierzchnię Księżyca i już mu na powrót nie starczy.
Piękny plan, ale:
- moduł transferowy jak na razie jest w planach i trzeba go wyprodukować i przetestować
- cały plan wymaga czterech startów New Glenn w bardzo krótkim okresie czasu (paliwa kriogeniczne!) a to nie tylko wymaga albo czterech boosterów (albo boostera który może startować co parę dni) ale także platformy startowej która obsłuży takie tempo lotów – zarówno w sensie ilości napraw wymaganych po każdym locie jak i ilości paliwa i utleniacza jakie można na niej przechowywać.
W sumie to nie wiadomo jakiego paliwa będzie używał ten moduł transferowy. Jeżeli Blue Origin zdecydował by się na użycie hydrazyny to wtedy tempo startów nie musiało by być już tak duże. Wiemy że lądownik będzie używał paliw kriogenicznych, ale ten można wysłać w kosmos jako ostatni.
Osiągnięcie tego w ciągu następnych dwóch lat jest raczej bardzo mało prawdopodobne. Ale osiągnięcie tego zanim SpaceX da radę wylądować załogowym Starship na Księżycu ma duże szanse sukcesu. No i w przyszłości można trochę rozbudować te moduły transferowe, tankować je na orbicie i w ten sposób docelowo zmniejszyć koszty = takie były kiedyś plany ULA z Centaur 5 / ACES. W końcu dwa największe koszty to wysłanie czegoś na orbitę i silnik który jest tam zamontowany = jakby udało się te koszty zamortyzować przez użycie ich w wielu lotach to całe rozwiązanie może być tańsze w eksploatacji niż księżycowy Starship. Do tego docelowo da się produkować ciekły wodór na Księżycu i tankować te pojazdy znacznie taniej niż jakby trzeba było przywozić paliwo i utleniacz z Ziemi. Tutaj jest właśnie słabość Starship – będzie on zawsze przywiązany do metanu który można na razie tylko na Ziemi pozyskać (na Księżycu nie było drzew które by skoncentrowały węgiel w postaci pokładów, na pewno jest jakaś zawartość węgla w pyle księżycowym i w skałach ale pytanie czy jego eksploatacja jest opłacalna).
Cóż, przyszłość się ciekawie zapowiada. Zdecydowanie wolę widzieć miliarderów wydających swoje pieniądze na takie cele niż na gwałcenie nieletnich dzieci. Jak sądzicie – kto pierwszy wyląduje na Księżycu czymś co mogło by mieć w środku załogę? I kto pierwszy wyląduje tam z załogą? Do wyboru Musk, Bezos i Chińczycy. Ja stawiam na Chiny ale Bezos może je wyprzedzić. Musk moim zdaniem będzie drugi podobnie jak było z pierwszym lądowaniem rakiety która poleciała w kosmos. I podobnie jak w tym wypadku bycie drugim nic nie będzie znaczyło.