Długi lot

Lot #14 będzie jednak bardzo ciekawy. Przede wszystkim będzie długi – sześć pełnych orbit = jakieś 9-10 godzin. Pierwotnie suborbitalna trajektoria. Dopiero po SECO i testach będzie ponowne uruchomienie silników i wejście na orbitę. I to na dość wysoką bo 275 km. W trakcie lotu będą cały czas sprawdzali sytuację z paliwem i silnikami i jeżeli coś będzie nie tak to deorbitacja nastąpi wcześniej – są dwa momenty na to – jeden do Oceanu Indyjskiego a drugi do Pacyfiku. Jak wszystko pójdzie dobrze do wodowanie gdzieś w okolicach Chile na Pacyfiku.

Dwa kafelki z S40 lecą na S41 – bardziej jako pokazówka niż test ale zawsze fajnie. Sama osłona termiczną ma wiele udoskonaleń, część dzięki inspekcji S40.

W poprzednim locie powodem awarii boostera było zatkanie dopływu paliwa do trzech centralnych silników przez lód. Teraz planują to jakoś lepiej filtrować.

Skąd tam lód? Czyżby porządnie nie wysuszyli zbiorników przed lotem? A raczej powód jest inny – booster nadal używa wyjścia z turbosprężarek do utrzymywania ciśnienia w zbiornikach. To poważny problem – wyjście z tychże to gorący gaz + produkty spalania. A niestety jednym z produktów spalania metanu jest para wodna. Pierwotny plan był taki by używać czystego tlenu / czystego metanu który siniki odparują do utrzymywania ciśnienia ale okazało się że bilans energetyczny się nie domyka – wymienniki ciepła musiały by być olbrzymie i ciężkie. Więc w zamian wysyła się część gorących gazów wychodzących z turbosprężarek. Tyle że poza paliwem / utleniaczem zawierają one wodę i dwutlenek węgla. Jedno i drugie zamienia się w lód w temperaturach w jakich przechowuje się ciekły metan i tlen. Kluczowe więc jest jakieś odseparowanie żeby tenże nie został zassany do silników bo jak widać potrafi spowodować to poważne problemy.

Marek Cyzio Opublikowane przez: