Parę dni temu było głośno o chińskim turyście który na Playalinda Beach odpalił drona i poleciał nim nad KSC. Oczywiście tłumaczył się że nie wiedział itp. Skończyło się na tym że przyznał się do popełnienia wykroczenia (nie przestępstwa), dostał karę w zawieszeniu + jakąś niewielką grzywnę + dostał zakaz wjazdu do USA na 10 lat.
Ale ta akcja bardzo zaniepokoiła wojsko, bo obecne systemy obronne Cape Canaveral są zaprojektowane do obrony przed tradycyjnymi atakami – czyli samolot czy ostatecznie pocisk typu cruise – i nie są w stanie wykryć małych, wolno i nisko poruszających się dronów. Chińczyka złapano tylko dzięki temu że ktoś na plaży zauważył co robi i zgłosił to strażnikom. Latanie na Playalinda tak czy siak jest niedozwolone bo poza bliskością bazy jest to „national seashore” i nie wolno używać tam dronów.
No i dziś pojawiły się informacje że Pentagon planuje instalację najnowszego systemu obrony antydronowej. Szczegóły są tajne ale można założyć że korzysta on zarówno z radarów jak i czujników optycznych i akustycznych by wykryć naruszenie przestrzeni powietrznej + anten wykrywających komunikację między dronem a stacją bazową. Do tego pewnie jakiś system ich eliminacji – czy to za pomocą laserów, czy przez zakłócanie ich komunikacji.
Najwyższy czas. Pojwienie się Starship na pewno spowoduje gwałtowny wzrost zainteresowania tym co się na Cape Canaveral dzieje – zarówno ze strony „entuzjastów” którzy nie będą się wahali łamać prawa by zdobyć materiał na swoje media społecznościowe jak i ze strony szpiegów udających turystów. Chiny są z tego znane – wojsko od dłuższego czasu ma problemy z chińskimi turystami.
Faktem jest że ryzyko ujawnienia czegoś tajnego przez turystę latającego dronem na granicy KSC jest zerowe (to co jest tajne jest dobrze pochowane) ale wszyscy się bardziej boją ataków na infrastrukturę. A jak wojna na Ukrainie pokazuje, nawet małe drony mogą spowodować poważne szkody jeżeli trafią w jakiś „delikatny” kawałek instalacji. A takowych jest wiele – zbiorniki kriogenicznych paliw, linie energetyczne itp. Precyzyjne uderzenie mogło by spowodować wielomiesięczne opóźnienia w lotach którejś z krytycznych rakiet. Wyobraźcie sobie np. takiego chińskiego drona docierającego do VAB i powodującego eksplozję jednego z budowanych tam SRB. Opóźniło by to amerykańskie plany lotów na księżyc o dobrych kilka lat.
Dlatego cieszy mnie to że w końcu się coś robi by baza była naprawdę porządnie chroniona. Żyjemy w dziwnych czasach i lepiej być przygotowanym niż zdziwić się jak coś się wydarzy.