Dziś SpaceX planuje dwa starty rakiet. Najpierw o 15:32 ma lecieć następna porcja Starlinków. A potem o 21:46 planowany jest FRAM2. Tyle że może nie dojść do żadnego z tych startów. Jak zwykle problemem jest pogoda. Przez cały marzec mieliśmy piękną, choć czasem dość wietrzną pogodę, ale to się skończyło wczoraj. Wyraźnie skończyła się wiosna i zaczęło lato z burzami i deszczami.
Starlink wymaga przyzwoitej pogody w miejscu gdzie stoi barka (na wschód od Great Albaco) a prognozy przewidują burze i silny wiatr na Bahamach. W przypadku Fram2 poza burzami i wiatrem w miejscu lądowania przewidywane są także burze na Cape Canaveral. Właśnie – pierwotnie mówiono o tym że F9 dla FRAM2 wróci do Cape Canaveral, jednak teraz SpaceX wyjaśnił że nie – barka jest już na miejscu na wschód od Key Largo i tam będzie lądował F9
Podejrzewam że Starlink się do jutra opóźni, ale FRAM2 poleci – nie jest ta tyle ciepło żeby utrzymać aktywność burz aż do 21:46.
P.S. Byłem wczoraj w Miami i to co się działo było niesamowite – spadło na tyle dużo deszczu w kilkadziesiąt minut że drogi były nieprzejezdne, parkingi zalane, samochody pływały, wypadek na wypadku. Odechciało mi się wczoraj podróży elektrykiem – w tym ulewnym deszczu musiałem podpiąć samochód do ładowarki. Oczywiście samochody spalinowe mają dach nad pompami z benzyną a właściciele samochodów elektrycznych mają być po prostu nieprzemakalni. Zmogłem do suchej nitki pomimo parasola.
1. Brak równouprawnienia – spalinowe mają dach a elektryki nie:

2. Ładowanie w środku burzy z ulewnym deszczem

3. Zalany parking w Miami (jest ostrzeżenie ale jak widać nikt się tym nie przejmował)

4. Bohater dnia

5. Na koniec była tęcza
