Jared

Generalnie facet rozsądnie pisze, ale mam wrażenie że jesteśmy nadal w trybie odkrywania co jest nie tak z NASA zamiast zdecydowanego naprawiania kultury pracy agencji. Mam nadzieję że się mylę. Faktem jest ze to co Jared pisze jest mniej-więcej zgodne z moimi opiniami – głównym problemem NASA są opóźnienia – programy trwające tak długo że stają się antyczne w momencie kiedy (jeżeli) są gotowe do lotu. Jednak jednym z powodów moim zdaniem jest słynny cost+ który wymusza na wykonawcach opóźnienia bo im bardziej się wszystko opóźnia tym więcej kasy można zarobić. Do tego technologie się zmieniają więc opóźnienia wymuszają na NASA konieczność zmian w wymaganiach a te w cost+ to jak pieniądze padające z nieba. Dodając do tego zasadę wynagradzania wykonawców nawet za opóźnienia mamy model którego celem jest pracowanie ile się da bez dostarczenia czegokolwiek. Bo dostarczenie gotowego produktu oznacza zakończenie programu i odcięcie źródła finansowania. Co zwykle związane jest ze zwolnieniami, więc także sami pracownicy robią co mogą by wszystko było opóźnione, nawet jeżeli wykonawca jako firma wcale tego nie planuje. Ale najlepsze jest jak firma przyzwyczajona do cost+ wejdzie w kontrakt z ustaloną ceną – wtedy mamy ciekawą sytuację kiedy na górze firmy jest ciśnienie by zrobić to jak najtaniej, a na dole by nadal przedłużać wszystko w nieskończoność bo docelowo taki kontrakt staje się cost+ tyle że wewnętrznie finansowanym. Czyli patrz Starliner.

Nie wiem czy Jared da radę coś porządnie zmienić w NASA, ale miło że próbuje.

Marek Cyzio Opublikowane przez: