Koniec pewnej epoki

Czyli słynne E-3 Sentry samoloty nie będą już potrzebne. Wiecie – to te z wielkim, kręcącym się radarem. Także nowsza wersja tegoż – E-7 Wedgetail – samolot wyglądający jakby ktoś mu włożył wielkiego iPada w ogon – też nie będzie potrzebny. No i pewnie E-2 Hawkeye też przestanie być potrzebny. Przynajmniej dla USA, bo inne kraje nadal będą je kupowały. Ale USA odchodzi od tego antycznego pomysłu wynoszenia radaru na wysokość kilku(nastu) kilometrów nad ziemię żeby widzieć dalej. Wszystko to ma zastąpić konstelacja satelitów SpaceX na która wojsko właśnie złożyło kontrakt – koszt to 4.16 miliarda dolarów (co biorąc pod uwagę koszty zakupu i eksploatacji tych samolotów wcale nie jest jakąś wielką kwotą). Konstelacja pozwoli na wykrywanie i identyfikację wszystkiego co lata (a pewnie także co jeździ) na całym świecie jednocześnie bez żadnych dziur w pokryciu. Jednocześnie oznacza to że wojna w kosmosie jest nieunikniona, bo żaden z przeciwników USA nie pozwoli by takie możliwości istniały w razie większego konfliktu. Do tego patrzenie „z góry” w znaczący sposób eliminuję przewagę samolotów „stealth”.

Jednocześnie SpaceX staje się coraz bardziej dostawcą broni dla Pentagonu, co z jednej strony mnie cieszy (bo jednak ich rozwiązania są nie dość że innowacyjne / wyprzedzające to co reszta świata ma to jeszcze są tańsze od konkurencji co mnie cieszy jako podatnika), a z drugiej strony troszkę martwi bo ostatnie czego potrzebujemy to nowy wyścig zbrojeń. Szczególnie z Chinami, które jednak są dużo potężniejszym przeciwnikiem niż było nim kiedykolwiek ZSRR.

Marek Cyzio Opublikowane przez: