Mniej więcej sześć tygodni temu Elon Musk wysłał shitta informującego o tym że start Starship już za sześć tygodni. Sześć tygodni minęło a teraz wysyła shitta o tym że start za cztery tygodnie.
Nie byłoby w tym nic dziwnego bo w końcu w przemyśle kosmicznym wszystko się opóźnia, ale już sześć tygodni temu przecieki ze SpaceX mówiły że start będzie najwcześniej na początku kwietnia.
Są dwie możliwości:
– albo Musk zdając sobie sprawę z tego że start jest dopiero najwcześniej za 10 tygodni i tak wysłał shitta że będzie za sześć tygodni
– albo Muskowi powiedziano że będzie za sześć tygodni pomimo że wszyscy wiedzieli że będzie za 10 tygodni.
Pytanie która z tych dwóch wersji jest prawdziwa. Z różnych mniej lub bardziej wiarygodnych przecieków wydaje się że pewnie ta druga – mówi się że w SpaceX jest cały osobny dział którego zadaniem jest dezinformacja Muska i trzymanie go jak najdalej by znowu nie wymusił na firmie czegoś w rodzaju oryginalnej platformy do startów Starship.
Patrząc na tempo rozwoju Starship zaczynam się zastanawiać czy Muskowy pomysł z użyciem średnio wykwalifikowanej siły roboczej i traktowaniem produkcji rakiet jak produkcji samochodów (albo raczej jak produkcji Tesli) nie okazał się zbyt ambitny. Wiemy że w ostatnim czasie w SpaceX była spora akcja – trochę ludzi straciło pracę + przyszło sporo ludzi ze SpaceX Kalifornia gdzie kultura jakości jest na zupełnie innym poziomie (co widać po niesamowitej niezawodności F9).