Miałem nadzieję że najlepszym dowcipem primaaprilisowym będzie informacja o połączeniu się Blue Origin i RocketLab w celu konkurowania ze SpaceX ale okazuje się że NASA zapomniała wstawić sprawdzenie czy jestem w domu jako jeden z elementów odliczania do Artemis II i wystrzeliła rakietę. Sądząc ze zdjęć jakie widzę, widoki były niesamowite i niepowtarzalne. Start w dzień pozwolił na zdumiewająco piękne fotografie SLS.
A te wasze ofiary tylko trochę pomogły. Zepsuła się toaleta w Orionie:
A i to jakoś tylko tymczasowo bo już ją naprawili.
Cóż, planowałem ten wyjazd jak jeszcze Artemis miał w styczniu lecieć i spodziewałem się że najpóźniej to poleci na początku marca. Tak to jest z rakietami – są bardziej nieprzewidywalne niż kobiety.
Teoretycznie jest szansa że zobaczę Artemis III (nudna misja), IV i V, ale praktycznie to patrząc na to co obecny prezydent USA wyprawia boję się że jak już zakończy on swoją kadencję (co moim zdaniem ma szansę nastąpić jeszcze w tym roku), to będzie wielka czystka i spodziewam się że jakiekolwiek plany lotów na Księżyc zostaną zarzucone. I możliwe że to ostatni SLS jaki poleciał. Jeżeli przyszła administracja nie zrezygnuje kompletnie z lotów na księżyc (co jest bardzo prawdopodobne z uwagi na zadłużenie USA), to na pewno tak obetnie fundusze że wysyłanie SLS będzie zbyt kosztowne. Artemis III może się okazać misją używającą Dragona. Podobnie jak Artemis IV. A co będzie z V? Nie mam pojęcia.
Cóż, teraz pozostała mi tylko nadzieja że choć New Glenn poczeka do przyszłego tygodnia z lotem…