Aby poszerzyć wszechświat, trzeba go zbadać.
Jest tylko tyle, ile można się nauczyć, będąc na Ziemi, z teleskopami i akceleratorami na Ziemi. Ostatecznie trzeba tam pojechać i zbadać wszechświat. Zrozumieć go. I to właśnie motywuje połączenie SpaceX i xAI. Chodzi o przyspieszenie rozwoju ludzkości w zrozumieniu wszechświata i wysłaniu światła świadomości do gwiazd.
W szerszej perspektywie, patrząc na to, ile energii Ziemia faktycznie zużywa na potrzeby cywilizacji, to obecnie zużywamy zaledwie, cytuję, około jednego procenta potencjalnej energii Ziemi. A gdybyśmy chcieli wykorzystać choćby jedną milionową część energii słonecznej, byłoby to około milion razy więcej energii niż obecnie wykorzystuje cywilizacja. Jedynym sposobem na uzyskanie dostępu do tej energii – energii słonecznej – jest wyjście poza Ziemię.
Ziemia to tak naprawdę maleńki pyłek pyłu w bezkresnej ciemności. Słońce stanowi 99,8% całej masy Układu Słonecznego. Musimy więc wyjść poza ten maleńki pyłek pyłu. Ziemia nie może znacząco wpłynąć na wykorzystanie energii słonecznej. Jak powiedziano, trzeba by ją rozszerzyć mniej więcej milion razy, aby osiągnąć jedną milionową energii słonecznej. A potem, idąc dalej, eksplorować – rozszerzać – galaktykę, a może kiedyś nawet inne galaktyki.
Kolejnym krokiem poza ziemskimi centrami danych są orbitalne centra danych Ziemi, a wraz ze SpaceX będziemy uruchamiać orbitalne centra danych o mocy 100–200 gigawatów rocznie. Nie kumulacyjnie. Mam na myśli rocznie. I ostatecznie widzimy drogę do wystrzelenia z Ziemi nawet terawata mocy obliczeniowej rocznie.
Ale co, jeśli chcemy wyjść poza zwykły terawat rocznie? Aby to zrobić, musimy polecieć na Księżyc.
Tak więc, budując fabryki na Księżycu, budując satelity AI i mając napęd masowy – o czym tak naprawdę można się dowiedzieć, przeczytać tylko w science fiction, ale… Urzeczywistnimy to – będziemy mieli na Księżycu napęd masowy. A jeśli to zrobimy, możemy zwiększyć moc o kilka rzędów wielkości. Możemy osiągnąć 1000 gigawatów lub więcej rocznie, a ostatecznie osiągnąć może jedną milionową, a potem może jedną tysięczną, a może nawet kilka procent energii słonecznej.
Trudno sobie wyobrazić, co myślałaby inteligencja tej skali, ale zobaczenie, jak to się dzieje, będzie niesamowicie ekscytujące. Naprawdę chcę zobaczyć napęd masowy na Księżycu, który wystrzeliwuje satelity AI w głęboką przestrzeń kosmiczną. Po prostu „szum, szum”, jeden po drugim. Nie wyobrażam sobie niczego bardziej epickiego niż napęd masowy na Księżycu i samowystarczalne miasto na Księżycu, a potem podróż poza Księżyc na Marsa, podróż przez cały Układ Słoneczny, a ostatecznie znalezienie się wśród gwiazd i odwiedzenie wszystkich tych systemów gwiezdnych.
Może spotkamy kosmitów. Może zobaczymy cywilizacje, które przetrwały miliony lat. I znajdziemy… Pozostałości starożytnych cywilizacji obcych. Ale jedynym sposobem, żeby to zrobić, jest wyruszenie w kosmos i eksploracja. A to jest droga do tego, żeby to się stało. Dziękuję.
Przetłumaczone za pomocą Google Translate więc jakoś tłumaczenia kiepska. Ale da się zrozumieć co Musk miał na myśli.
I chyba coraz bardziej popieram jego zwrot ku Księżycowi. Kluczem dla przyspieszenia postępu ludzkości jest dostęp do taniej energii elektrycznej. Przez wiele lat czekaliśmy na to na Ziemi, ale okazuje się że jak dotąd kiepsko nam to idzie. Energia z paliw kopalnych jest tania, ale niszczy planetę. Fotowoltaika nie spowodowała przełomu w cenach energii. Reaktory atomowe są niezwykle kosztowne w budowie i eksploatacji. Reaktory termojądrowe od kilkudziesięciu lat są „już za 10 lat” i jakoś nadal nic z tego nie ma. Z elektrowni wiatrowych wiele się nie da wycisnąć.
Obecnie cena i dostępność energii jest jednym z powodów ograniczenia możliwości sztucznej inteligencji. Jednym z głównych problemów budowy nowych centrów obliczeniowych jest właśnie dostępność energii elektrycznej. A koszt AI jest silnie związany z kosztem kWh. tak, drugi problem to koszt i dostępność scalaków do AI ale to się szybko zmienia – poza NVIdia, SpaceXAI produkuje własne, Google także. Podobno odporność na promieniowanie kosmiczne wcale nie jest jakimś poważnym problemem, szczególnie gdy satelitów są tysiące i utrata kilku nie stanowi większego problemu. Generację prądu oraz pozbywanie się ciepła w kosmosie mamy dość dobrze opanowane i problemem jest jedynie koszt wyniesienia 1 kg na orbitę. Ale to domena Muska i zakładając że Starship osiągnie swoje parametry, to koszt spadnie na tyle by się opłacało te centra komputerowe wysyłać.
Księżyc to następny etap – konieczność budowy fabryk satelitów, fabryk układów scalonych i fabryk systemów wystrzeliwania tego na Księżycu spowoduje że będzie się opłacało go osiedlić. Ale to tylko możliwe zakładając znaczące zmniejszenie kosztów siły roboczej na Ziemi czyli znaczącą robotyzację i automatyzację wszystkiego co się da. Zresztą na Księżycu podobnie.
Podsumowując – plan Muska składa się z dwóch elementów:
- wiary w to że Starship będzie w stanie latać kilka razy dziennie przy minimalnych kosztach operacyjnych
- wiary w to że nastąpi robotyzacja i automatyzacja większości przemysłu i pewnie także usług na Ziemi
W świetle tego decyzja o połączeniu SpaceX z xAI i przestawieniu Tesli na produkcję robotów wydaje się wizjonerska. A przestawienie zainteresowania z Marsa na Księżyc ma szansę tak naprawdę skrócić czas w którym powstanie prawdziwa, samowystarczalna kolonia na Marsie.
Oczywiście istnieje relatywnie duże prawdopodobieństwo że coś po drodze się walnie na tyle że nie uda się tego osiągnąć. Problemy z rozwojem Starship są znane. Problemy z stworzeniem AI która jest wystarczająca do rozwiązania relatywnie prostego problemu sterowania samochodem są też znane. Następnym krokiem będzie AI umożliwiające robotom funkcjonowanie w mieszanym ludzko-automatycznym środowisku bez uszkadzania ludzi i z wydajnością przekraczającą wydajność człowieka. Trudno powiedzieć kiedy da się to osiągnąć – to może być zarówno jutro jak i za wiele lat. No i ostatni element tej układanki – pieniądze niezbędne by dokonać bootstrapu tego wszystkiego (bo potem to już będzie się samo napędzało). Choć to chyba najmniejszy problem dla Muska, wygląda na to że pieniądze mu się pchają drzwiami i oknami.
Jestem umiarkowanym optymistą. Tak jak pisałem wcześniej najbardziej boje się zamieszek związanych z powszechnym bezrobociem oraz momentu w którym AI uzna że utrzymywanie przy życiu biologicznych pasożytów nie ma sensu ekonomicznego. Bo oba te moje strachy są nieuniknione. Jedyną nadzieją jest to że postęp będzie wolniejszy niż sobie to Musk wyobraża i że zdążę spokojnie umrzeć zanim któryś z tych problemów wystąpi. Ale na wszelki wypadek robię zapasy broni i amunicji 😉 Złota też bym chciał ale ceny ostatnio tak poszalały że chyba nie załapałem się…