Niezwykle atrakcyjna idea

ArianeSpace robi co może by udowodnić pieniądzodawcom że ich rakiety są atrakcyjne i konkurencyjne. W związku z tym pojawiła się nowa idea. Ale najpierw trochę przypominajki o obecnej Ariane 6. Jak wiecie ma ona dwa lub cztery boostery na paliwo stałe (czyli podobnie jak Vulcan) plus dwa stopnie napędzane ciekłym wodorem. Każdy z nich napędzany jest jednym silnikiem – pierwszy Vulcain 2.1 a drugi Vinci. Jednocześnie ten Vulcain nie jest jakiś szczególnie mocny – jego ciąg to 1324 kN podczas gdy boostery dają po 4650 kN każdy (to w obecnej wersji bo planowane są wersje z mocniejszymi boosterami).

Wszystko jest jednorazowe co wg ArianeSpace jest wielką zaletą jako że podobno nie opłaca się budować rakiety wielokrotnego użycia która będzie startowała tylko 11 razy rocznie. Jednak obiecywany przez organizację spadek kosztów startów się nie zmaterializował i Ariane 6 jest bardzo drogie – niektóre źródła twierdzą że znacząco droższe niż Ariane 5 choć pierwotnie miało być znacząco tańsze.

W związku z tym ArianeSpace ma nową, rewolucyjną ideę. Zamiast odzyskiwać pierwszy stopień rakiety (o drugim nie wspomnę wspomnę), może by tak odzyskać boostery? Ale nie tak jak to robiły promy kosmiczne, bo to było by za proste. Propozycja jest chyba trochę bliższa czemuś co kiedyś brała pod uwagę NASA – boostery napędzane paliwem ciekłym. Do tego żeby całe rozwiązanie było jeszcze bardziej nierealne to za boostery miały by służyć pierwsze stopnie rakiety MaiaSpace. Rakiety która na razie nie istnieje, ale przynajmniej jest do niej silnik(i). A konkretnie to chodzi o silnik Prometheus który zaprojektowała ESA. Pierwszy stopień rakiety MaiaSpace ma mieć trzy takie silniki. Każdy ma ciąg 980 kN i możliwość regulacji ciągu w zakresie 30%-110%. Silnik wytrzymuje pięć uruchomień. I tu cały ten plan zaczyna mi się rozłazić jak ciasto które próbowałem zrobić na święta. Po pierwsze jak silnik wytrzymuje pięć uruchomień to po jakiego próbować odzysku rakiety? Po drugie żeby wylądować prawie pustym pierwszym stopniem potrzebna jest znacznie większa redukcja ciągu – w F9 mamy tylko jeden z 9 silników działających plus sam silnik potrafi zmniejszyć swój ciąg do 39% a i tak przy lądowaniu ciąg jest większy niż masa rakiety (F9 nie może zawisnąć w powietrzu ja to robi New Glenn). Więc nie mam pojęcia w jaki sposób ten pierwszy stopień rakiety MaiaSpace ma być w stanie wylądować. No a po trzecie SpaceX chyba dość dobitnie udowodnił że nie jest wcale takie proste przerobienie samodzielnej rakiety na booster – tak, jest to możliwe (SpaceX często używa boosterów od Falcona Heavy jako samodzielnych pierwszych stopni F9) ale dokonanie takich modyfikacji zajęło firmie kilka lat.

Pominąłem to że takie boostery były by mniej efektywne od obecnych na paliwo stałe (w przypadku boostera ISP jest mniej ważne) co zmniejszyło by znacząco udźwig Ariane 6 (pewnie model z 4 odzyskiwanymi boosterami miałby podobny udźwig jak z dwoma na paliwo stałe obecnie). No i ostatnie pytanie – czy to się opłaca przy mniej niż 12 lotach rocznie?

Ale to wszystko tylko gdybanie bo można spokojnie przyjąć że takie rozwiązanie nigdy nie powstanie. Zresztą ta rakieta MaiaSpace też jest moim zdaniem mało prawdopodobna – tzn. pewnie powstanie jednorazowa wersja tejże, ale odzysk pierwszych stopni raczej nigdy nie zostanie osiągnięty.

Moja nadzieja jest w tych naprawdę prywatnych firmach europejskich – takich jak np. Rocket Factory Augsburg czy Istar Aerospace. Mam nadzieję że którejś z nich uda się zbudować jednorazową, orbitalną rakietę a następnie Europa zainwestuje w firmę na tyle dużo by mogła zbudować coś większego i z odzyskiwalnym drugim stopniem. W międzyczasie okaże się która z koncepcji odzysku drugiego stopnia – ta SpaceXowa czy ta Stoke Spaceowa jest lepsza i będzie można podjąć decyzję kogo naśladować / kopiować. Tak, trzymam kciuki za Stoke Space bo mam cichą nadzieję że oni to jednak policzyli i że to się naprawdę opłaca zamiast ceramicznych osłon termicznych i hamowania wyłącznie atmosferą. Ta idea użycia energii jaką się wydziela podczas hamowania do właśnie hamowania jest moim zdaniem bardzo kusząca ale jestem laikiem i nie umiałbym policzyć czy to rzeczywiście ma sens.

No nic, to tyle na dziś, przepraszam że ostatnio jestem mało aktywny ale obowiązki dziadka i przyszłego dziadka zajmują mi dużo czasu.

Marek Cyzio Opublikowane przez: