Byłem pewien że Virgin Galactic już dawno po cichu zbankrutował a tu proszę – budują następny samolot. Jak może pamiętacie (choć pewnie nie pamiętacie bo i ja musiałem doczytać) firma zaprzestała lotów w czerwcu 2024 z ambitnym planem rozpoczęcia lotów testowych swoich nowych samolotów „delta class” w 2025 i rozpoczęcia lotów komercyjnych w 2026. Jak zaczynali przerwę to mieli jakieś $900 milionów i zużywali około $100M miesięcznie. Jednak udało im się szybko i znacząco ograniczyć wydatki – obecnie do mniej niż $50M na kwartał i dzięki temu jeszcze funkcjonują. Nie mam pojęcia ile im zostało jeszcze pieniędzy w skarbonce ale podejrzewam że w okolicach 400-500 milionów. Czy to wystarczy na dokończenie przynajmniej jednego z tych samolotów i wznowienie zarabiania pieniędzy? Trudno powiedzieć, uruchomienie wszystkiego na nowo będzie kosztowne, zresztą same testy samolotów także.
Problemem poprzedniego samolotu (VSS Unity) było to że na każdym locie tracili pieniądze. Mając dwa te nowe, mieli zacząć zarabiać. Ale nie wiadomo czy to możliwe latając tylko jednym – koszty stałe operacyjne mogą być zbyt duże. Jak ktoś chce zainwestować (co chyba jest mało rozsądne) to akcje są w tym momencie po $2.39 za sztukę. Biorąc pod uwagę że w szczycie były po $1118.20 (21 czerwca 2021) to raczej spora wyprzedaż.
Chciałbym napisać że trzymam za nich kciuki ale tak szczerze między nami to nigdy mi się idea Virgin Galactic nie podobała i byłem zdumiony że ktoś może zapłacić tyle pieniędzy za suborbitalny lot. New Shepard wydawał się znacznie bardziej atrakcyjny. Jednak Blue Origin postanowiło wycofać się z konkurowania i w sumie teraz jak komuś zamarzy się suborbitalny lot to tylko VG będzie takie oferował. Więc może jednak uda im się zacząć zarabiać? Oczywiście istnieje wielkie ryzyko że Starship sprowadzi suborbitalne loty „pod strzechy” za cenę biletu lotniczego i wtedy nikt nie będzie chciał latać VG. Ale to pewnie dopiero za wiele lat…