Opóźniony

Sunny Side Up
Sunny side up! Orion’s European service module structural test article is rotated into position ahead of solar panel deployment test. http://www.nasa.gov/image-feature/orion-test-hardware-in-position-for-solar-array-test
Posted by NASA’s Orion Spacecraft on Wednesday, February 24, 2016

Dość poważnie opóźniony prototyp modułu serwisowego dla Oriona wyprodukowany przez ESA. Ten prototyp służyć będzie wyłącznie do testów strukturalnych i nie poleci w kosmos (za to pewnie wcześniej czy później wyląduje w jakimś muzeum). 
Na szczęście poza opóźnieniami modułu serwisowego NASA ma inne, dużo poważniejsze problemy z Orionem – jak pisałem jakiś czas temu NASA podjęła strategiczną decyzję o nie certyfikowaniu drugiego stopnia rakiety Delta IV do użycia w misjach załogowych co ma oszczędzić dziesiątki milionów dolarów. Problem w tym że oznacza to przyspieszenie prac na docelowym drugim stopniem rakiety SLS (tym z czterema silnikami RL-10) a to będzie kosztowało dziesiątki milionów dolarów ekstra których NASA nie ma. Wina w dużym stopniu jest kongresu. Historycznie budowa każdej nowej rakiety związana jest z krzywą wydatków przypominającą dzwon. Jednak kongres daje NASA tyle samo pieniędzy co roku co powoduje że prace nad rakietą są niezwykle powolne (a także bardzo kosztowne właśnie z tego powodu – zamrożony kapitał + koszty utrzymania ludzi którzy nic nie robią ale mają wiedzę której nie da się zastąpić). Przez to wychodzą właśnie takie paradoksy – NASA nie stać na oszczędzanie pieniędzy jako że wymaga ona wyłożenia większej kwoty teraz by było znacznie taniej później. 
Nadchodzi nowy prezydent, jednak nie należy patrzeć na to z optymizmem. W tym momencie największe szanse mają Donald Trump i Bernie Sanders. Sanders oznaczał by katastrofę dla NASA – uważa on że trzeba inwestować w badania kosmosu dopiero po tym jak się zaspokoi potrzeby obywateli. A jak wiadomo potrzeby obywateli są nieograniczone = NASA pod rządami Sandersa będzie miała wielkie problemy. Niestety podobne poglądy ma Trump – jego zdaniem można wydawać pieniądze na NASA dopiero jak się rozwiąże problemy w USA – wyremontuje infrastrukturę itp. To także za dobrze nie wróży NASA. Jedynym kandydatem który zdecydowanie popiera badania kosmosu i załogowe loty jest Hillary Clinton – ona ciągle powtarza że jako dziecko chciała zostać astronautą a inwestycja w badanie kosmosu jest wartościowa. Niestety Hillary ma coraz mniejsze szanse na zostanie prezydentem – ilość trupów w bagażniku jakie za sobą ciągnie jest zbyt wielka. Ze strony republikanów istnieją nadal niewielkie szanse na wygranie nominacji przez Teda Cruz’a lub Marco Rubio. Ten pierwszy to wariat którego nie powstydził by się PiS. Za jego rządów NASA by na pewno została zredukowana – jako głęboko wierzący chrześcijan i zaprzeczacz globalnego ocieplenia Cruz uważa że nie powinniśmy zaglądać bogu za firanki. Cruz postuluje natychmiastowe zaprzestanie badań nad globalnym ociepleniem oraz zerwanie współpracy z Rosją w ramach ISS (pewnie chce odczepić rosyjską część stacji?). Jako że jego poglądy na praktycznie każdy inny temat są równie szalone to mam nadzieję że ludzie go nie wybiorą. Jedynym kandydatem który ma rozsądną politykę kosmiczną jest Marco Rubio – uważa on że obecne rozwiązanie jest dobre – popieranie prywatnego przemysłu w lotach na niską orbitę Ziemi i inwestowanie w rakietę NASA zdolną do wysłania ludzi na Marsa. Jedyne co by Marco Rubio zmienił to zwiększenie społecznego poparcia dla NASA tak by przypominało ono lata 60’te i lot na Księżyc. Jednak Marco Rubio ma raczej marne szanse na wygraną (choć popierają go donorzy partii republikańskiej widząc w nim alternatywę dla Trumpa). W związku z czym jedyną nadzieją jaka nam pozostaje jest to że Trump mówi jedno a zrobi coś innego…
admin Opublikowane przez: