Dziś (dla Was to już jutro) planowane jest lądowanie Oriona. I nie ma żadnej opcji przesunięcia tego terminu niezależnie od sytuacji z statkiem kosmicznym (która na szczęście jest jak dotąd idealna, no może poza toaletą).
Cala akcja zacznie się o 19:33 mojego czasu czyli 23:33 w Polsce. To wtedy nastąpi separacja modułu serwisowego od Oriona. Następny krok to odsunięcie się oriona od modułu serwisowego i ustawienie go w pozycji do wejścia w atmosferę – to nastąpi o 19:37.
Pierwsze objawy wejścia w atmosferę pojawią się o 19:53. Top wtedy Orion będzie na wysokości około 122 kilometrów pędząc z prędkością 38600 kilometrów na godzinę. 24 sekundy później plazma ma spowodować blackout komunikacyjny trwający około 6 minut.
Tak mniej więcej około 20:00 Orion ma się znaleźć na wysokości około 10.5 kilometra i wtedy to odrzuci pierwszą z już niepotrzebnych osłon – jej pozbycie się jest kluczowe bo osłania ona trzy małe spadochroniki które na początku stabilizują lot kapsuły a docelowo wyciągają główne spadochrony. Te małe spadochroniki zostaną wypuszczone na wysokości około 6.5 kilometra a główne na wysokości około 1.8 kilometra. Główne spadochrony wyhamują prędkość Oriona do około 30 km/h i z tą prędkością przywali on w ocean. Ma to nastąpić w okolicach 20:07 mojego czasu.
A potem to już tylko musi podpłynąć okręt który wyławia kapsułę, wciągnąć ją na pokład, otworzyć właz i możemy świętować.
Jak do tej pory lot Oriona przebiega prawie bezproblemowo. Największym problemem oczywiście jest toaleta która wyraźnie nie spełnia pokładanych w niej nadziei, ale okazuje się że moduł serwisowy miał także jakieś nieustanne wycieki sprężonego helu. Nie były one groźne w tej misji z uwagi na duży zapas paliwa, ale gdyby była to misja Artemis V (zakładam że IV zgodnie z planem SpaceX zabierze Oriona z LEO), to byłby to poważny problem. I wygląda na to że trzeba będzie przeprojektować te zaworki / system zasilania helem modułu serwisowego zanim poleci misja wymagająca zużycia większości paliwa. Jako że Artemis III wg. najnowszych planów nie jest taką misją, to ESA ma sporo czasu na dokonanie tych zmian.
Jak pamiętacie, po poprzednim locie były pewne kontrowersje dotyczące osłon termicznych Oriona. Artemis I pokazał erozję tychże znacząco powyżej tego co NASA przewidywała. To trochę jak sytuacja z promem kosmicznym kiedy odkryto że odpada pianka i uszkadza płytki w czasie startu i po długich analizach NASA uznała że pianka jest za miękka by móc spowodować jakieś poważne uszkodzenia płytek i nie ma co się tym martwić. W przypadku osłon Oriona uznano że problemem jest za duże schładzanie się osłony termicznej w czasie wejścia w atmosferę spowodowane trajektorią lotu i jedyne co zmieniono to samą trajektorię – jest ona trochę bardziej „radykalna” niż w locie Artemis I – zamiast hamowania w atmosferze przez 14 minut, Orion wejdzie w nią troszkę bardziej „stromo” i wyhamuje w osiem minut. Spowoduje to troszkę większe przeciążenia i trochę większą temperaturę na zewnątrz, ale paradoksalnie ma to zabezpieczyć osłonę termiczną przed stygnięciem i nagrzewaniem się które to powodowało mini eksplozje złapanych w zastygniętych fragmentach gazów a co za tym idzie zwiększoną erozję. Trochę mnie martwi testowanie tej teorii na kapsule z ludźmi w środku ale mam nadzieję że NASA wie co robi.