Wojsko przyznało 9 następnych startów z programu NSSL Phase 3 Line 1. I pomimo że w ramach tego programu jest zarówno Blue Origin jak i ULA, Stoke Space i Rocket Lab i pomimo że line 1 obejmuje ładunki których utrata nie była by problemem (a co za tym idzie głównym kryterium jest cena za start a nie niezawodność rakiety) to wszystkie 9 lotów wygrało SpaceX. Za 9 startów wojsko zapłaciło $739M. Czyli jakieś $82M za każdy start. Biorąc pod uwagę całą serię dodatkowych wymagań na wojskowe starty związanych z bezpieczeństwem przy przygotowaniu satelitów do lotu, $82M za start to zdumiewająco niska cena. Jeszcze kilka lat temu takie starty kosztowały $150M+. Jednocześnie to bardzo zły sygnał dla konkurencji – osiągnięcie tak niskiej ceny wymaga nie tylko wielokrotnego użycia rakiet ale także dużej kadencji lotów tak by koszty utrzymania platform i pracowników rozkładały się na większą liczbę lotów. W tym momencie jedyną firmą która teoretycznie może zagrozić dominacji SpaceX jest Stoke Space – gdyby firmie udało się uzyskać pełną wielokrotną używalność obu elementów rakiety i w miarę przyzwoitą kadencję lotów (np. przez kontrakt z OpenAI na wystrzeliwanie centrów obliczeniowych) to firma ma szansę być konkurencyjna nie tylko do F9 ale nawet do Starship (zakładając że Starship osiągnie przyzwoitą częstotliwość lotów bez kosztownych napraw po każdym locie). Oczywiście jakbym miał postawić pieniądze na Stoke Space to nie postawił bym żadnej większej kwoty bo ryzyko jest olbrzymie. Ale to jedyna firma której celem jest bycie tańszym niż Staeship a nie tylko porównywalnym cenowo z F9 ja to planuje Rocket Lab czy Relativity Space. O ULA nie wspomnę bo Vulcan jest po prostu niekonkurencyjny cenowo i nie widać niczego co mogło by to zmienić. A że ULA ma teraz konkurencję w postaci tych kilku dodatkowych firm to będzie coraz trudniej utrzymać przyzwoitą kadencję lotów a co za tym idzie przyzwoitą cenę za start. Wszelkie bajki o odzysku silników oraz używaniu Centaura do jakichś dodatkowych zadań na orbicie służą wyłącznie do podtrzymania morale pracowników. Szkoda, bo firma była naprawdę dobra – tak, tanio nie było ale niezawodność była na bardzo dobrym poziomie.