SpaceX wyjaśnił – ten test w nocy był demonstracją „deorbit burn” – czyli nie był to zwykły test statyczny korzystający z głównych zbiorników, ale test używający „header tanks” czyli tych mniejszych na górze pojazdu. To że następna misja będzie orbitalna to już wiemy od dawna – bez wejścia na orbitę nie da się wysłać Starlinków a następna misja ma być pierwszą która takowe na orbicie umieści.
W sumie ciekawe czy rezygnacja z lądowania na wieży nie przyspieszy terminu startu – może jednak pomimo wszelkich przeciwności uda się im wystartować jeszcze w sierpniu? Czasu mają bardzo mało a do tego jak dotąd nie wykonano testu statycznego boostera więc raczej szanse na start w sierpniu szacuję na zero, ale SpaceX potrafi czasem zaskoczyć. Poza tym nadchodzi „długi weekend” (7 września jest wolny) i nie wolno im wtedy zamknąć plaży więc to może być jednym z decydujących o dacie ograniczeń.