Powoli wyjaśnia się co Jared miał na myśli definiując „standardową” konfigurację Artemis od misji 4 wzwyż choć nadal nie do końca rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. Bo jak nie patrzeć, to te zmiany wcale nie przybliżają terminu lądowania amerykanów na Księżycu i raczej także nie zwiększają szans na duże tempo tych lądowań.
Zacznijmy od początku. Oryginalny plan zakładał pierwsze trzy misje za pomocą SLS Block 1 a potem następne za pomocą SLS Block 1B (czyli z EUS). Wiadomo że SLS Block 1B jest tak opóźniona że nie powstała by jeszcze przez wiele lat a to oznacza że po misji Artemis III byłaby kilkuletnia przerwa w lotach. Do tego plan był bardzo ryzykowny, bo planowano załogową misję z zupełnie nową, nigdy wcześniej nie przetestowaną EUS startującą z zupełnie nowej, nigdy wcześniej nie przetestowanej platformy startowej ML-2. Jednocześnie w miarę porządnie przetestowana wersja SLS Block 1 i ML-1 miały odejść w niepamięć.
Obecny plan jest tylko troszkę lepszy. Zamiast zupełnie nie przetestowanej ML-2, do lotów załogowych zostanie użyta ML-1 po relatywnie prostych modyfikacjach. ML-2 idzie na żyletki pomimo utopienia w niej paru miliardów dolarów. Zamiast zupełnie nie przetestowanej EUS, astronauci polecą na Centaur 5, który przynajmniej ma za sobą kilka lotów (a jest nadzieja że będzie ich miał kilkanaście / kilkadziesiąt zanim Artemis IV zostanie wystrzelona).
Problemem jest szybka adaptacja SLS i ML-1 do użycia Centaur 5. NASA zrobiła dokładne studia i szybciej / taniej będzie zmodyfikować ML-1 niż zakończyć budowę ML-2 z modyfikacjami. Podobno modyfikacje nie są jakieś szczególnie duże, choć mam pewne wątpliwości. Jak pewnie pamiętacie jednym z problemów ML-1 była mała sztywność wieży. Jej wynikiem było np. ograniczenie prędkości z jaką może obracać się ramie którym wchodzą do rakiety astronauci. W momencie gdy to ramie będzie musiało zostać przesunięte kilka metrów wyżej, ten problem pewnie będzie jeszcze poważniejszy. ML-2 miała to naprawione – konstrukcja była znacznie bardziej sztywna a ramie było znacznie wyżej.
Drugi problem to pojemność zbiorników Centaur 5 – bierze on znacząco więcej ciekłego wodoru i tlenu. A to oznacza znacznie dłuższy czas tankowania przy obecnym systemie pompowania tych cieczy / rozmiarze rur. Znacznie dłuższy czas tankowania wymaga wcześniejszego rozpoczęcia tegoż. A to zmienia rozkład sił działających na pierwszy stopień SLS w czasie kiedy tenże pierwszy stopień jest tankowany = jest w dość nieodpornym na zgniatanie stanie. Potrzebne będą analizy czy tak się da.
Do tego dochodzi konieczność zaprojektowania całej serii nowych elementów – od nowej interstage poprzez nowe interface’y między Orionem a Centaur 5 a skończywszy na nowych szybko złączkach. Szczególnie interstage będzie kłopotliwa – zaprojektowanie poprzedniej było dość skomplikowane i to pomimo że ICPS miała „składaną” dyszę silnika RL-10. Centaur 5 ma nie składane dysze a do tego ma dwa silniki. Jako że interstage musi zmniejszyć średnicę z 8.4 metra na 5.2 metra jednocześnie przenosząc znacznie większą masę + zupełnie inne obciążenia, to zbudowanie jej nie będzie takie trywialne.
Mówiąc inaczej – nie ma mocnych i będzie długa przerwa między Artemis III i Artemis IV. Co tylko opóźnia ewentualne lądowanie na Księżycu. Ale przynajmniej nie będzie 100% winy SpaceX i moim zdaniem to główny cel tych zmian.
Nie bardzo rozumiem jaki jest cel tej „standardowej” konfiguracji SLS Block 1. Przecież sam Jared mówi że maksymalnie 5 może 6 lotów SLS i trzeba się będzie przesiąść na jakąś tańszą architekturę. A to oznacza że projektujemy i wykonujemy spore modyfikacje rakiety za spore pieniądze dla 2-3 lotów. To nie lepiej było przyspieszyć prace nad tą alternatywną architekturą i użyć jej już w Artemis III? Tyle że wtedy nawet na papierze, przy maksymalnie optymistycznych założeniach nie dało się wylądować na Księżycu do 2028. Teraz też się nie da ale na papierze wszystko się ładnie domyka a w końcu o to chodzi.
Moim zdaniem Jared popełnia błąd. Największy to misja Artemis III gdzie rakietę zaprojektowaną do wysyłania Oriona na księżycową orbitę użyje się do wysłania go na LEO marnując ostatnią ICPS. Jednocześnie szanse na to by ten lot odbył się w połowie 2027 są minimalne. Zarówno dlatego że ani SpaceX ani Blue Origin nie będą gotowe ze swoimi prototypami lądowników jak i dlatego że NASA nie będzie gotowa z SLS (a w szczególności z Orionem). Więc ten lot pewnie przesunie się na 2028. A to oznacza że prace nad modyfikacją ML-1 dla tej nowej SLS nie zaczną się aż do startu Artemis III = zmodyfikowana ML-1 pewnie pojawi się w okolicach 2029-2030. Mniej więcej wtedy gdy uda się w końcu zintegrować Centaur 5 z SLS. Da to spory oddech zarówno SpaceX jak i Blue Origin – myślę że do 2030 obie firmy będą miały w miarę porządnie przetestowany lądownik księżycowy. I moim zdaniem misja Artemis IV poleci najwcześniej w okolicach jesieni 2030. Nawet nie próbuję tu spekulować czy będzie to za pomocą Starship czy Blue Moon, ale po prostu SLS i ML-1 nie będą gotowe na tą misję przed 2030. To wszystko zakłada że po 2028 nowa administracja będzie chciała kontynuować program, co wcale nie jest takie pewne. Raczej spodziewam się że następny administrator NASA zlikwiduje kompletnie SLS i będzie próbował kupić całą usługę lotu na Księżyc od prywatnych firm a nie tylko fragment z wysokiej orbity Księżyca. Cóż, za kilka lat mam nadzieję przeczytać sobie ten post i sprawdzić na ile moje przewidywania były trafne, na ile byłem niepoprawnym optymistą a na ile pesymistą…