Rosja w końcu zdecydowała się zaprzestać korzystania z modułu PrK. Ale tak częściowo – moduł będzie zamknięty na stałe ale nadal będą do niego cumowały Progressy – będą one nadal tam cumować jeżeli będzie potrzeba zatankowania ISS (tam są te wszelkie szybkozłączki pozwalające na przepompowywanie), ale nie będzie opcji rozładowywania / załadowywania zawartości Progressów przez ten moduł.
Okazuje się że Rosja miała jakiś zwariowany plan – najpierw chcieli wiercić dziury w PrK za pomocą specjalnego wiertła które tylko robi płytką dziurę (żeby nie zrobić dziury na wylot) – to w celu zahamowania pęknięć jakie pojawiły się w module. Potem wymyślili sobie że obetną jakiś wspornik który jest elementem strukturalnym PrK. W obu przypadkach ryzyko tego że PrK się rozpęknie na pół było olbrzymie i NASA dostała delikatnie mówiąc sraczki ze strachu. Na szczęście Roskosmos w końcu zastanowił się nad tym co robi, i po analizie zdecydował że najlepszym rozwiązaniem będzie zamknięcie modułu na stałe zamiast próby opanowania wycieków. Podejrzewam że po zobaczeniu najnowszego pęknięcia zdecydowano że nie jest ono do zatrzymania w żaden z dostępnych na ISS sposobów.
Łatwo śmiać się z tego jak kiepskie są rosyjskie moduły, jednak PrK (jako część Zwiezda) został zbudowany w połowie lat 80’tych i jest w kosmosie od 2000 roku. Do tego przetrwał ponad 90 cumowań Progresów. Każde cumowanie to spore naprężenia, więc trudno się dziwić że ten moduł się sypie. O tym że wielokrotnie używano Progresów przycumowanych do PrK do podniesienia orbity ISS nie muszę wspominać.
To chyba dobra decyzja – zmniejsza ryzyko katastroficznej dekompresji ISS, które istniało za każdym razem jak otwierano śluzę do PrK. Może w ten sposób ISS jakoś dotrwa do 2030 a może przetrwa jeszcze dłużej?