Z gej dość zagmatwanej notki na xitterze wydaje się wynikać ze bezpośrednią przyczyną nieudanego lądowania New Glenn było zassanie gazu przez BE-4 co spowodowało ich eksplozję. W sumie to trochę wstyd – firma ma bogate doświadczenie w pilnowaniu by silnik New Shepard nie wybuchł przy próbie ponownego uruchomienia, jednak jego uruchamianie jest w sytuacji w której paliwo i utleniacz są na dole zbiorników (opór powietrza powodujący hamowanie boostera to wymusza) a tu mieliśmy próbę uruchomienia silników w prawie nieważkości (pewnie używali jakichś silniczków manewrowych żeby paliwo i utleniacz się ułożyły jak trzeba ale pewnie także nie doszacowali wymaganych przeciążeń). Relatywnie prosty problem do naprawienia – rakieta po prostu potrzebuje lepszych silników manewrowych które muszą zacząć działać wcześniej i dać czas paliwu i utleniaczowi na ułożenie się jak trzeba w zbiorniku i pozbycie się bąbelków gazu.
Naprawienie tego nie gwarantuje że w następnym locie uda się wylądować ale znacząco zwiększa szanse na to. Nadal poza reentry burn potrzebny jest landing burn który wymaga trzeciego w czasie lotu uruchomienia silników. A tego nie udało się w żaden sposób przetestować. Nie udało się także przetestować szybowania boostera i tego czy te raczej spore powierzchnie nośne będą w stanie utrzymać nad nim kontrolę i czy np. nie okaże się znowu że silniczki manewrowe nie są wystarczająco moce.
Jestem umiarkowanym optymistą – jak na pierwszy lot to Blue aboriginal osiągnęło bardzo dużo i podejrzewam że w następnym locie uda im się zrobić efektowną dziurę w barce. A może nawet pobić rekord SpaceX i zatopić barkę?