Wyjaśniają się po troszku plany SpaceX – start lotu nr 14 planowany jest na 15 września i będzie to lot „orbitalny” – czyli Starship osiągnie stabilną orbitę, wypuści Starlinki a następnie zdeorbituje przed wykonaniem całego okrążenia wokół Ziemi. Najprawdopodobniej gdzieś w okolicach Hawajów. To dość podobny plan lotu jaki obecnie wykonuje F9 – też wejście na stabilną orbitę, separacja Starlink i deorbitacja następują zanim drugi stopień okrąży Ziemię. Taki plan lotu minimalizuje ryzyko związane z długim lotem w nieważkości.
Nadal nie wiadomo czy będzie próba odzyskania pierwszego stopnia. Są poważne przypuszczenia że będzie ale do tej pory nie było żadnego potwierdzenia od SpaceX. Oczywiście wszystko zależy od zachowania Raptorów, mam nadzieję że udało się zlikwidować przyczynę ich awarii w ostatnim locie.
Ciężko idzie rozwój tych silników – rozpoczęto nad nimi prace w 2012 roku, w 2016 była pierwsza próba i jak nie patrzyć to już 14 lat a nadal nie są niezawodne. Silnik RS-25 promu kosmicznego zajął około 10 lat od pierwszego kontraktu do pierwszego lotu, ale w odróżnieniu od Raptorów, RS-25 były zdecydowanie bardziej niezawodne – jedyna awaria była w 1985 roku a i to był problem sensorów a nie silnika. Mało brakowało także w 1999 roku kiedy to nastąpiły jednocześnie dwie awarie (kontroler i uszkodzenie silnika z wyciekiem wodoru) ale silniki działały do końca więc trudno to liczyć jako pełną awarię. RUDów do których przyzwyczaiły nas Raptory e przypadku RS-25 nie było. Ani utrat promów kosmicznych przez eksplozję silnika.
Fanatycy SpaceX pewnie zaraz zaczną krzyczeć że nie ma co porównywać bo Raptor jest dużo bardziej i dużo więcej i tym podobne ale pamiętajcie że te silniki dzieli 40 lat i patrząc na RS-25 to jak na technologie lat 70’tych był on bardziej zaawansowany niż Raptor w stosunku do technologii roku 2012. O tym jakie wtedy były komputery i jak się projektowało silniki (na papierze!) nie wspomnę. O tym że USA nie miało dostępu do tajnej, rosyjskiej metalurgii pozwalającej na budowę silników „oxygen-rich” też nie wspomnę. Dopiero po upadku ZSRR udało się tą technologię skopiować dzięki czemu mamy obecnie Raptora i BE-4.
Dlatego właśnie uważam że Raptor jest relatywną porażką SpaceX – z jednej strony wizualnie jest niesamowicie atrakcyjny a z drugiej w sensie niezawodności jest nadal daleko. I jak nie patrzyć to właśnie problemy z Raptorami są głównym powodem powolnego rozwoju Starship.