Ale będzie nuda!

Dzisiejszy start Starlink był OSTATNIM startem F9 z satelitami Starlink z KSC/CCSFS. Wszystkie następne starty będą za pomocą Starship. A to oznacza że LC-40 będzie raczej rzadko używane, bo tylko loty komercyjne, dla NASA i dla wojska. LC-39A w tym momencie jest wyłącznie dla Falcon Heavy no i oczywiście już niedługo dla Starship.

Przez najbliższe kilka miesięcy będzie naprawdę nudno na Space Coast. Jedyna nadzieja w ULA – podobno najbliższy start już we wrześniu a potem chcą co dwa tygodnie wystrzeliwać Vulcana. Przez kilka miesięcy będzie to jedyna rakieta jaka startuje z Cape Canaveral. Za to w przyszłym roku będzie ciekawie – poza Starship, SpaceX planuje sporo startów Falcon Heavy – na rozpisce mają ich 9 albo 10. Na razie nie ma szans by jakikolwiek z tych ładunków poleciał Starship, bo wersja z otwieranym dziobem może po prostu nigdy nie powstać – SpaceX już od pewnego czasu mówi że po prostu mają tak duże zapotrzebowanie wewnętrzne na starty (Starlink + centra obliczeniowe) że nie opłaca im się obsługiwać firm zewnętrznych. Wojska i NASA także więc pewnie dokończą obecne kontrakty za pomocą F9 i FH i nie będą walczyli o nowe. A rynek podziel między siebie ULA (której wartość nagle wzrosła bo jej konkurencja znikła!) i Blue Origin na początku a potem pewnie Firefly, Relativity Space, RocketLab i Stoke Space zaczną walczyć o ładunki.

Marek Cyzio Opublikowane przez: