Chińskie plany

Znalazłem taki fajnie tłumaczący co i jak obrazek o chińskich planach lądowania na Księżycu. Zupełnie inna architektura niż Apollo, ale w sumie trochę podobne do oryginalnego planu Artemis III. Czyli najpierw z ziemi startuje lądownik i dociera na orbitę Księżyca. Dopiero jak już tam się znajdzie i zostanie sprawdzony, to wyrusza misja załogowa. Najbardziej ryzykowny manewr to oczywiście randezvous obu pojazdów na orbicie Księżyca. A potem to jak w Apollo czyli jedna osoba zostaje na orbicie a dwie lecą na Księżyc. 2-3 dni na powierzchni (to jest przede wszystkim zdefiniowane orbitą na jakiej jest moduł załogowy), powrót, pozbycie się lądownika i powrót na Ziemię.

Ciekawostką jest „crasher” czyli zużyty moduł napędowy którego odrzucenie daje dodatkowe delta-V lądownikowi i zmniejsza całkowitą ilość paliwa jaką trzeba zabrać żeby osiągnąć odpowiednia orbitę księżyca.

Jak widać obecna architektura jest bardzo jednorazowa, jedyne co wraca to kapsuła załogowa. Ale w porównaniu z planowanymi misjami Artemis IV i V to wcale nie jest jakoś gorzej, one także będą w całości jednorazowe.

Załogowy lot na Księżyc jest trudny z uwagi na masę jaką trzeba dostarczyć – żeby dało się to zrobić za jednym zamachem potrzebna jest rakieta o udźwigu Saturn V (czyli prawie 50 ton na TLI). Dla porównania Artemis Block 1 ma tylko 27 ton a Block 1B miał mieć 38 ton – dopiero Block 2 miał mieć 46 ton a i to tylko w wersji cargo. Już wiemy że nawet 1B nie powstanie, natomiast zmodyfikowany Block 1 z Centaur 5 będzie miał pewnie 1-2 tony lepszy udźwig niż Block 1. Dodając do tego Orion który jest znacząco cięższy niż Apollo, mamy proste wyjaśnienie dlaczego SLS nie jest w stanie wysłać misji na Księżyc za jednym lotem.

Chiny mają ten sam problem – ich największa planowana rakieta (Długi Marsz 10) także ma za mały udźwig – około 27 ton na TLI. Dlatego podobnie jak w przypadku Artemis potrzebne są dwa osobne loty. A raczej dużo więcej niż dwa – w przypadku SpaceX kilkanaście a w przypadku Blue Origin kilka. Ale to osobna sprawa – w przypadku SpaceX to świadomy wybór bo rakieta ma odpowiedni udźwig, natomiast w przypadku Blue Origin po prostu New Glenn ma za mały udźwig by wynieść zatankowany lądownik księżycowy na orbitę za jednym lotem…

Chińskie rozwiązanie jest dużo prostsze więc spodziewam się że wcześniej czy później zobaczymy chińskich Taikonautów na Księżycu. W przypadku Artemis wszystko zależy od pieniędzy i tego jak zmieni się sytuacja w USA w ciągu najbliższych kilku lat. Tak naprawdę to będziemy wiedzieli dużo więcej już w listopadzie tego roku – wygrana demokratów w wyborach może spowodować kompletny paraliż kraju na następne parę lat.

Marek Cyzio Opublikowane przez: