Forma Seagate Space (nie mylić z Seagate – producentem dysków twardych o mniej niż legendarnej trwałości) postanowiła wejść w porozumienie z Firefly Aerospace i wystrzeliwać rakiety z pływającej platformy startowej. Do tego doszedł jeszcze Lockheed Martin jako dostawca ładunków. Co za rewolucyjny pomysł! Wystrzeliwanie rakiet z pływającej platformy. Tego jeszcze nie było!
Dla ludzi z amnezją warto przypomnieć firmę Sea Launch i ich mniej-lub-bardziej udane próby wystrzeliwania rakiet Zenit z właśnie takiej platformy. Oczywiście obecnie mamy inne czasy, zapotrzebowanie na starty jest znacznie większe a dostępność rakiet w tym momencie niewielka. Tyle że problemem jest dostępność rakiet a nie platform startowych… Jednocześnie rakieta Firefly Alpha ma raczej nieciekawy udźwig i jego poprawienie przez umieszczenie platformy albo bliżej równika (do lotów na orbity z niewielką inklinacją) lub bliżej bieguna (do lotów na orbity z dużą inklinacją) pozwoliło by zwiększyć udźwig pewnie o kilkanaście procent.
Nie wróżę sukcesu temu rozwiązaniu. Przede wszystkim z uwagi na rakietę, która jak dotąd ma dość nieciekawe statystyki niezawodności. Ale także z uwagi na dodatkowe koszty związane ze startem z oceanu które są znacznie większe niż potencjalne zyski związane z większym udźwigiem. Ale jesteśmy w tym momencie w inwestycyjnym bąblu technologii kosmicznych i AI i jak jeszcze firma doda że platforma będzie poza startami miała centrum obliczeniowe AI to myślę że jej akcje będą warte miliony.