Destabilizacja

SpaceX nie oferuje żadnych startów komercyjnych po 2029 roku. Ani F9 ani Starship. Po prostu wycofują się z komercyjnego rynku. Jak możecie sobie wyobrazić powoduje to olbrzymią destabilizację rynku. Podejrzewam że istniejący operatorzy podniosą znacząco ceny (bo nie muszą konkurować z F9) i znowu wystrzelenie czegokolwiek na orbitę będzie drogie. W ten sposób przez chwilę nic nie warta ULA nagle staje się znowu łakomym kąskiem i firmą która ma szanse zarobić sporo kasy. W końcu w wyścigu do połknięcia tych wszystkich lotów ULA ma największe szanse – Vulcan pomimo paru problemów z SRB ma najlepszy stosunek ceny do niezawodności a co za tym idzie najniższe koszty ubezpieczenia które są znaczącym elementem całkowitych kosztów. Więc nawet oferując wyższą cenę niż BO ma spore szanse połknąć znaczący kawałek rynku. Drugim wygranym była by Ariane 6, ale możliwości produkcyjno-startowe tej rakiety są na tyle niewielkie że nic to nie zmienia. ULA obiecuje starty Vulcana co 2 tygodnie i ma zarówno moce produkcyjne jak i odpowiednio przygotowana platformę by dać radę osiągnąć takie tempo (czyli jakieś 70-80 rocznie). W porównaniu z 10-12 lotami Ariane 6 rocznie to jednak olbrzymia różnica.

Reszta peletonu to jak na razie pobożne życzenia – New Glenn za kilka miesięcy a potem wcale nie wiadomo jak szybko uda się zwiększyć tempo lotów. Relativity i Stoke to nadal wielkie niewiadome i jak wystrzelą choć jedną rakietę w 2027 to będzie wielki sukces.

Marek Cyzio Opublikowane przez: