Godziny nas dzielą od startu Starship. SpaceX w nocy poskładał rakietę i dziś rano stoi gotowa do startu. Niesamowite tempo mają. Ale to ma sens, testują nie tylko rakietę ale także wszelkie procesy zaprojektowane do dużego tempa startów. I jak widać te procesy działają, co samo w sobie jest sporym sukcesem (szczególnie jak przypominam sobie składanie rakiet Delta IV – miesiącami to trwało). Mam nadzieję że ULA podpatrzy trochę z tego co SpaceX robi i zoptymalizuje tempo składania Vulcanów.
A jak już jesteśmy w temacie Vulcana to nie mam żadnych, ale to żadnych nowości. Kompletna cisza. Nie wiadomo nadal co z śledztwem w sprawie odpadania dysz SRB. Nie wiadomo czy i w jaki sposób eksplozja New Glenn wpłynęła na Vulcana (w końcu podobno wybuchł silnik a te są wspólne). Całkowita cisza, zero przecieków.
Za to Blue Origin zapieprza na 3 zmiany / 7 dni w tygodniu i nawet sceptycy zaczynają powoli mówić że start w tym roku jest realny. Ja chyba jestem ultra-sceptykiem, bo myślę że demontaż tego co się popsuło to prosta sprawa a prawdziwe opóźnienia pojawią się dopiero jak zaczną budować od nowa i nawet jeżeli obecnie wszystko jest zgodnie z harmonogramem (a nawet lepiej niż harmonogram), to dopiero gdzieś w listopadzie będziemy wiedzieli o ile bardziej skomplikowane stało się naprawienie platformy i jak bardzo harmonogram był optymistyczny. Cóż, to się wszystko okaże za kilka miesięcy więc trzeba być cierpliwym.
SpaceX planuje następny start Starship już w połowie sierpnia – celem jest jeden lot co miesiąc do końca roku tak by udało się w tym roku przetestować kilka kluczowych elementów układanki – odzysk boostera V3, odzysk Starship, tankowanie na orbicie i wysyłanie na orbitę satelitów Starlink V3. To ostatnie jest bardzo ważne – SpaceX praktycznie zakończył budowę obecnej konstelacji V2, loty z KSC będą w tym momencie praktycznie tylko do wymiany satelitów, natomiast loty z Kalifornii będą coraz częstsze by wypełnić te fragmenty konstelacji które wymagają orbit o dużej inklinacji. Jednocześnie SpaceX będzie pracował nad budową V3 a to wymaga dużej ilości lotów z KSC i Boca Chica. A w międzyczasie będą prawdopodobnie budowali platformę w Luizjanie z której da się wystrzeliwać loty na te orbity o większej inklinacji które trzeba będzie wypełnić satelitami V3 za kilka lat.
Coś podobnego pewnie stanie się z centrami obliczeniowymi dla AI, ale pewnie odwrotnie – najpierw zaczną od orbit o dużej inklinacji (SSO – oferuje słońce 24/7) i dopiero po jakimś czasie przesuną się na inne orbity, ale to będzie wymagało satelitów z wbudowanymi akumulatorami by zapewnić zasilanie nawet jak satelita jest w cieniu Ziemi.
Coż, plany są bardzo ambitne, zobaczymy co się z tym stanie, ja w każdym razie pracowicie zwiększam mój stan posiadania akcji SpaceX korzystając z tego że ich cena nieustannie spada. I żeby ktoś mnie do sądu nie podał dodaję że to nie jest żadna porada inwestycyjna a jedynie moja prywatna opinia i proszę się nią nie sugerować. Inwestowanie w akcje jest ryzykowne i można stracić kasę, nie jestem doradcą finansowym i proszę moich opinii nie brać pod uwagę podejmując decyzje o zakupie lub sprzedaży akcji.
P.S. Marzy mi się ponowna wycieczka do Boca Chica… Patrzyłem ile by to zajęło samochodem ale to jednak zbyt duża odległość. 21 godzin jazdy co oznacza minimum dwa dni, choć pewnie lepiej było by to rozłożyć na 3 dni. Czyli tylko samolot, ale nawet samolotem najlepsze połączenia to 7-8 godzin + dojazd na lotnisko i czekanie + dojazd z lotniska = 10-11 godzin…