SpaceX oficjalnie planuje start lotu #13 (czyli booster #20 i starship #40) już 16 lipca! To niesamowite bo przez długi czas wszelkie plotki wskazywały na przełom lipca i sierpnia a jak dotąd plotki były zwykle optymistyczne. A to firma naprawdę przyspieszyła na tyle że lot jest w połowie lipca.
Lot jest relatywnie nudny – nie będzie lądowania na wieży boostera, nie będzie próby odzysku Starship. Trajektoria i cele lotu podobne jak w #12. Ale o tym wiemy od dawna – #12 był sporą porażką i trzeba większość z jego celów powtórzyć.
Jednak jest trochę nowości. Przede wszystkim będzie próba wystrzelenia prawdziwych satelitów Starlink V3. Nie zostaną one na orbicie (bo trajektoria Starship jest suborbitalna) ale przez krótki czas życia mają spróbować rozłożyć swoje panele słoneczne i nawiązać kontakt laserowy z resztą konstelacji.
Drugą nowością są zmiany osłony termicznej – testuje się nowe sposoby mocowania płytek, niektóre z płytek mają czujniki naprężeń by sprawdzić siły jakie na nie działają podczas startu. Tu SpaceX wspomina że będą większe siły co oznacza że delikatnie została zmodyfikowana trajektoria i max Q będzie wyższe (i pewnie wcześniej) niż w poprzednich lotach. Wszystko by zmniejszyć straty spowodowane grawitacją i zwiększyć udźwig.
Dowiedzieliśmy się że powodem dla którego booster źle skręcił w poprzednim locie były drobne różnice w czasie niezbędnym do uruchomienia Raptorów co spowodowało że ciąg pierwszego stopnia był nie w tym kierunku co chcieli.
Dowiedzieliśmy się także że w czasie boostback burn rozleciało się pięć Raptorów. Oczywiście oba te problemy mają być naprawione w tym locie. Poprawiony ma być także problem który spowodował utratę jednego z Raptorów w drugim stopniu. To oczywiste.
Jak nie patrzyć to Starship jest i tak niesamowita rakietą – silniki wybuchają, a ona leci. Czasem nawet daje radę wykonać część misji. W historii lotów kosmicznych nie było niczego takiego.
Cóż, emocje gwarantowane, nie mogę się doczekać tego lotu i mam nadzieję że tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem, bo jakakolwiek awaria opóźniła by lot na Księżyc o następne kilka miesięcy.