Jednak nie pogłoski

Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się że SpaceX zamierza zaprzestać misji Bandwagon itp. I że mniej więcej po 2028 roku nie będzie tych misji. Ale teraz większa wiadomość – SpaceX odmawia sprzedaży lotów F9 klientom szukającym dedykowanych startów po 2028 roku. Czyli firma jednak dość zdecydowanie planuje eliminację produkcji a potem także lotów F9. Podejrzewam że powoduje to poważne rozwolnienie u dwóch klientów – wojska i NASA. W przypadku NASA to szczególnie nerwowa sytuacja, bo agencja potrzebuje F9 do lotów towarowych i załogowych do ISS – nie ma najmniejszych szans by Starship był certyfikowany do lotów załogowych przed 2029 a nawet użycie go jako pojazdu cargo do ISS jest niepewne z uwagi na olbrzymią masę rakiety która przekracza możliwości portu do cumowania (Starship musiał by aktywnie niwelować naprężenia używając silników przez cały czas pobytu przy ISS).

Wojsko też pewnie się denerwuje bo mają wielkie plany wystrzeliwania dużej ilości satelitów na wysokoenergetycznym orbity których Starship nie zamierza obsługiwać. Do tego te satelity nie pasują do Starshipowego modelu „Starlink V3” więc nie wiadomo kiedy pojawi się wersja Starship która będzie je mogła wysłać na orbitę.

A wszystko wpisuje się w utopię Muska który zakłada że zyski z kosmicznych centrów obliczeniowych i Starlink będą tak olbrzymie że będzie można ignorować zupełnie pieniądze od wojska, NASA i innych chętnych na loty. Co jednocześnie powoduje że plany biznesowe firm które do tej pory uważałem za wariatów (Rocket Lab, Relativity Space i Stoke Space) nagle stały się niezwykle realne. Jak pamiętacie każda z tych firm swój plan biznesowy opierała mniej-więcej na założeniu że SpaceX zniknie z rynku i że trzeba się będzie o rynek bić z Blue Origin i ULA. I okazuje się że to nie była mrzonka ale bardzo realistyczne założenie. I że za dwa lata, kiedy miejmy nadzieję rakiety tych firm będą przetestowane i pewne, SpaceX się usunie z rynku i pozwoli im na walkę o kasę NASA i wojska.

Musk ostatnio ostro odjeżdża, ale trochę go rozumiem (co nie znaczy że się z nim zgadzam) – twierdzi że za kilkanaście lat wszyscy będziemy jednocześnie bezrobotni i niesamowicie bogaci bo roboty za nas zrobią wszystko i będzie to super tanie i powszechnie dostępne. I że praca będzie wyłącznie hobby, każdy będzie miał wszystko co chce i generalnie będziemy żyli w wielkim socjaliźmie. Cóż, zakładając że 7 miliardów ludzi będzie chciało mieć własną wyspę w ciepłym miejscu ziemi, to boje się że może tych wysepek nie wystarczyć. Nawet jak miliard wyemigruje na Marsa. Jakoś nie widzę szans na tą utopię Muska w wersji jaką on ją obiecuje. A wręcz przeciwnie – spodziewam się że dla utrzymania obecnej sytuacji będzie się specjalnie limitowało dostęp do produktów i usług i zmuszało ludzi do jakichś bezsensownych prac by sobie na nie „zarobili”. Ale i to nastąpi dopiero za kilkadziesiąt lat a może i później i mam nadzieję że tego nie doczekam.

Mówiąc inaczej – Elon postawił wszystko na wizję utopii i przebudowuje swoje firmy tak by się do niej przygotować / ją przyspieszyć. Czy ma rację i w ten sposób SpaceX stanie się czymś więcej niż firmą (kultem, religią, państwem?) – trudno powiedzieć, ale plan Muska jest niezwykle ryzykowny i trochę się martwię że może mu nie wyjść. A może mam nadzieję że mu nie wyjdzie?

Marek Cyzio Opublikowane przez: