ArsTechnica opublikowała dziś ciekawy artykuł o ULA, Amazonce LEO itp. W sumie nic nowego, poza tym że LEO uważa że mają wystarczająco satelitów by uruchomić dostęp do internetu (na fragmencie ziemi – między 51.9 równoleżnikami – czyli część Europy i większość USA od tej strony równika i praktycznie cała zamieszkała część ziemi na południe od równika. Realnie zasięg będzie pewnie trochę mniejszy a prędkości transmisji jak za początków Starlink (czyli kilkanaście Mbps) ale i tak to wielki sukces.
Ale ja nie o tym – od dłuższego czasu piszę (jednocześnie przecząc opiniom ekspertów na internetach) że rakiety Atlas V które Boeing kupił dla Starlinera nie nadają się do niczego innego. I dziś potwierdzenie. Powody są mniej więcej te same jakie wymieniałem – największym problemem jest brak osłon ładunku. Linia produkcyjna tychże została zamknięta dawno temu. Osłony od Vulcana nie pasują do Atlas V. Ale są też dodatkowe powody – Centaur jest z dwoma silnikami – jest to wersja zoptymalizowana do wynoszenia ciężkich ładunków na niską orbitę ziemi. Akurat to nie było by takie złe, bo satelity LEO są właśnie ciężkie, ale jest inny problem. Jest za mało SRB. Żeby wynieść ciężki ładunek, Atlas V wymaga 5 SRB. Z uwagi na to że wersje załogowe latały z 2 SRB, to w zapasie jest ich tylko tyle by obsłużyć pozostałe misje. A to oznacza że jakby co do czego doszło to tych SRB starczyło by na max dwie misje o dużym udźwigu.
Jestem bardzo ciekaw jak to się skończy. Czy Boeing znajdzie kogoś chętnego na odkupienie Atlas V w obecnej wersji no i czy ULA znajdzie sposób na wyprodukowanie nowych osłon ładunku jeżeli by do takiej transakcji doszło. Czy raczej te rakiety poleżą w hangarze aż im się skończy ważność i potem pójdą do jakichś muzeów? Biorąc pod uwagę światowy kryzys w dostępie do rakiet to spodziewam się tego pierwszego – nawet jeżeli zrobienie nowych osłon będzie kosztowało kilkadziesiąt milionów to nadal ktoś może za to zapłacić – np. jakaś firma wypchana po brzegi pieniędzmi inwestorów na budowę AI na orbicie.