Nadal niewiele wiadomo

Nadal niewiele wiadomo o skali zniszczeń, ale mam doniesienia że spore kawałki rakiety znaleziono nawet 2.5 mili od platformy. Nie wiem czy pamiętacie, ale Elon Musk od pewnego czasu twierdzi że wojsko ma zbyt pesymistyczne sposoby obliczania „strefy bezpiecznej” i że ciekły metan nie jest wcale jakiś szczególnie wybuchowy. Biorąc pod uwagę gdzie podobno spadły kawałki New Glenn, może się okazać że strefy bezpieczeństwa trzeba będzie zwiększyć zamiast zmniejszać. Taki kilkudziesięciokilogramowy COPV spadający komuś na głowę ponad 3 kilometry od platformy nie jest niczym przyjemnym.

Warto tutaj dodać że Blue Origin dokonało sporych skrótów testowych z najnowszym boosterem – nie było ani testu cryo, ani WDR – prosto z fabryki poszedł na test statyczny. Tylko drugi stopień był testowany wcześniej a i to jakoś niewiele w porównaniu z tym co SpaceX robi.

Prawdopodobnie w czasie eksplozji został uszkodzony pozostały pierwszy stopień New Glenn (ten co już dwa razy leciał) oraz co najmniej jeden drugi stopień, ale w sensie harmonogramu to mała strata bo mają teraz naprawdę dużo czasu na wyprodukowanie nowych zanim platforma będzie gotowa do ponownych lotów.

Widziałem opinie że może być taniej zarzucić jakiekolwiek prace nad obecnym New Glenn i od początku wybudować platformę i nowe rakiety w wersji 9×4. Kto wie – może tak właśnie będzie? I tak miały właśnie gdzieś za rok debiutować więc może nie ma co się bawić z obecną wersją? Naprawienie platformy po tak dużym wybuchu prawdopodobnie zajmie więcej czasu niż wybudowanie nowej, szczególnie że prace nad nowa się już zaczęły.

Były doniesienia o uszkodzonej rurze doprowadzającej gazowy azot do Cape Canaveral ale chyba udało się to odizolować bo SpaceX planuje start o 8:57 dziś a bez GN2 by nie mogli lecieć. Jak pewnie pamiętacie po eksplozji Amos 6, ULA straciła dopływ GN2 i były z tego powodu niezłe cyrki.

I przedostatnią sprawa – Blue Origin było wyraźnie zbyt optymistyczne budując hangar do integracji tak blisko platformy. Tak, wzorowali się na SpaceX i LC-40, ale rakieta znacznie większa i jak widać mieszanina ciekłego metanu z ciekłym tlenem jest znacznie bardziej wybuchowa niż kerozyna i ciekły tlen. Na szczęście ta nowa platforma będzie znacznie dalej choć w świetle wczorajszej eksplozji nadal za blisko.

A na koniec – powtórzę to samo co wczoraj – to nie miało prawa się zdarzyć. A jednocześnie historia rakiet pokazuje że eksplozje na stanowiskach testowych są niepokojąco częste. W zeszłym roku SpaceX stracił stanowisko testowe w Massey’s podczas eksplozji Starship. Na szczęście było to tylko stanowisko testowe, eksplozja na platformie mogła by spowodować dużo gorsze skutki dla firmy. Jakie wnioski – jak się chce zwiększać tempo lotów to lepiej mieć dwie platformy. I patrzę tutaj nie tylko na Blue Origin ale także na ULA 🙂

Marek Cyzio Opublikowane przez: