O wyższości

Dziś krótki tekst o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocnymi. Czyli znalazłem na Twitterze dość ciekawą dyskusję o tym co lepiej – mniej silników o większym ciągu czy więcej o mniejszym. Dyskusję wywołała popularna obecnie (choć nie potwierdzona) teoria że głównym powodem awarii boostera w czasie ostatniego lotu Starhsip była eksplozja jednego z silników który to przy okazji uszkodził pełno innych dookoła.

Pierwszym krokiem jest podzielenie naszego wszechświata na dwie wersje – w jednej eksplodujący silnik nie ma możliwości uszkodzenia czegokolwiek innego. I w tym wszechświecie rozwiązanie z 33 mniejszymi silnikami jest lepsze niż rozwiązanie z 9 większymi z wielu powodów. Począwszy od tego że można użyć tych samych silników w obu stopniach a skończywszy na tym że takie rozwiązanie pozwala na start nawet z dwoma uszkodzonymi silnikami co znacząco zwiększa bezpieczeństwo.

Tak, szanse na to że jeden z silników nam wysiądzie w czasie lotu są znacząco większe (bo jest ich znacznie więcej) ale awaria pojedynczego silnika nie powoduje żadnych większych problemów.

Jednak w naszym drugim wszechświecie, gdzie eksplodujący silnik jest w stanie zabrać ze sobą kilka innych, sytuacja jest zupełnie odwrotna. Z uwagi na większe prawdopodobieństwo takiej awarii w przypadku większej liczby silników, lepszym rozwiązaniem jest kilka silników o większym ciągu. Nadal przez większość lotu jesteśmy w stanie zaabsorbować awarię jednego (patrz Falcon 9) ale szanse na katastroficzną awarię są znacząco mniejsze.

I teraz mamy dwie opcje:

a) SpaceX dopilnuje żebyśmy byli we wszechświecie #1 gdzie awaria pojedynczego silnika nie jest w stanie uszkodzić innych wokół.

b) SpaceX zbuduje „Super Raptor” o czterokrotnie większym ciągu niż obecny i zmodyfikuje booster by używał 9 takich silników jak Falcon 9

Moim zdaniem opcja „b” wcale nie jest głupia. Począwszy od tego że taki silnik przydał by się do drugiego stopnia (dziewięć silników to trochę dużo jak na drugi stopień i pewnie wersja z trzema była by bardziej niezawodna) a skończywszy na tym że SpaceX na pewno myśli już nad następną iteracją rakiety – czymś co było by znacząco większe o znacząco większym udźwigu. I do tej rakiety potrzebny będzie znacząco większy silnik. Dlatego zachodzi podejrzenie że firma wewnętrznie pracuje nad następcą Raptora – silnikiem o ciągu w okolicach 1000 ton. Byłby on tylko trochę większy niż silnik F-1 od Saturn V więc nie jest to coś poza zasięgiem obecnej technologii.

Co sądzicie? Czy SpaceX zbuduje taki silnik? A jeżeli tak, to kiedy?

Marek Cyzio Opublikowane przez: