Tom Mueller (twórca silnika Merlin) wypowiedział się na temat zaworka BE-4 i w sumie powiedział bardzo ciekawą informację jak to rozwiązano w Merlinie. Ostatni zaworek kontrolujący dostarczanie paliwa i utleniacza do komory spalania to „pintle injector” i jest on jedną częścią która poruszana jest jednym siłownikiem i która kontroluje jednocześnie dostarczanie zarówno paliwa jak i utleniacza. W ten sposób nie ma ryzyka że któryś z zaworków się otworzy później.
Rozwiązanie dobre, ale nie wiemy gdzie dokładnie pojawiła się niewłaściwa mieszanka tlenu i metanu w BE-4. Jak wiecie, ten silnik działa w cyklu „oxygen rich”, czyli CAŁY ciekły tlen trafia do komory spalana turbosprężarki i jest mieszany z niewielką ilością paliwa. Kluczowe właśnie jest zachowanie dokładnego stosunku ilości paliwa do utleniacza bo jak będzie go za dużo to temperatura / ciśnienie tlenu będzie zbyt duże i może rozsadzić rurę która dostarcza to do sprężarki. I bardzo możliwe że dokładnie to się stało – zaworek ciekłego tlenu otworzył się troszkę później niż powinien co spowodowało akumulację ciekłego metanu w komorze spalania.
Teraz taka ciekawostka – z pewnych źródeł których nie mogę ujawnić słyszałem że na parę dni przed startem dokonano wymiany jednego z zaworków w jednym z silników. I jestem ciekaw czy ta plotka jest w jakiś sposób związana z tą eksplozją – może właśnie w czasie testów ten zaworek otwierał się wolniej niż powinien i wymieniono go na nowy? I ten nowy przeszedł wstępne testy ale zdecydował się zawieźć w momencie startu silnika bo to był jakiś poważniejszy problem? Cóż, tak to jest z plotkami że nigdy nie wiadomo ile w nich prawdy…
No i pojawiają się następne pytania – w jaki sposób Blue Origin planuje rozwiązać ten problem – napisali że będzie to prosta zmiana którą da się wprowadzić do istniejących silników. A to wskazuje na jakiś drobny problem a nie większy redesign jak działają zawory. Może coś z uszczelką która się przesunęła? W latach 60’tych, podczas rozwijania silnika SSME pojawił się ciekawy problem – w czasie jednego z uruchomień zapalił się sam zawór – metal w ciekłym tlenie jest palny a ilość energii jaka się uwolniła podczas otwierania była wystarczająca by spowodować zapłon. Rozwiązano to w banalny sposób – zwiększając grubość samego zaworu tak by ilość energii jaka się wydziela była niewystarczająca do zapłonu. Może coś podobnego się stało?