Tak, pięć lat temu po raz pierwszy poskładano do kupy Starship – był to booster 4 i Starship 20. Żaden z nich nie poleciał, były wyłącznie do testów pasowania. Pomiędzy pierwszym poskładaniem rakiety a pierwszym startem upłynęło prawie dwa lata (start 20 kwietnia 2023) – pierwszym zestawem który poleciał był booster 7 i Starship 24. Jednak jak nie patrzyć to tempo jest raczej wolne – pięć lat od pierwszego poskładania rakiety i ponad trzy lata od pierwszego startu i nadal nie ma „roboczej” wersji. A jesteśmy już na 20 egzemplarzu boostera i 40 egzemplarzu Starship. Tak, wygląda na to że 21/41 będzie w końcu kombinacją która osiągnie orbitę i wyniesie na nią pierwszy prawdziwy ładunek, jednak jak nie patrzyć to niezbyt szybko to idzie. I mam nadzieję że teraz to już jakoś szybciej pójdzie – odzysk boosterów stanie się rutynowy, Starshipy też zaczną lądować i może jeszcze w tym roku zobaczymy ponowny lot jednego. Bo oczywiście zakładam że do końca roku zobaczymy 2-3 dodatkowe loty, może 4 jeżeli uda się wystrzelić coś z Cape Canaveral (choć szanse na to są minimalne).
Cóż, Starship okazał się albo znacznie trudniejszy niż to ktokolwiek oczekiwał, albo raczej nowe podejście SpaceX polegające na próbie użycia mniej „kosmicznych” technik i technologii do jego budowy nie do końca zadziałało (pamiętacie jak ludzi ręcznie cięli i spawali blachy? Po co to było?) i dopiero jak wrócono to wiedzy i procesów używanych przy budowie Falcon 9, to wszystko zaczęło się w końcu posuwać do przodu. Ale Elon uwielbia eksperymentować – pewnie jeszcze pamiętacie jak prawie zbankrutował Teslę bo chciał usunąć całkowicie ludzi z linii produkcyjnej. Pomysł świetny ale po prostu było to o klika lat za wcześnie – pewnie obecnie miało by to znacznie większą szansę sukcesu. Niestety czasem po prostu jego harmonogramy są zbyt optymistyczne i zmiany jakie próbuje wprowadzić są za wcześnie w stosunku do stanu rozwoju technologii.