ULA ma spory problem

To było do przewidzenia – Blue Origin zmienił strategię i jednak planuje także walczyć o loty rządowe. Czyli będzie konkurencją dla ULA. Która ma w planach kupować silniki od Blue Origin. To chora sytuacja i nie zdziwił bym się gdyby w najbliższej czasie pojawiło się oświadczenie ULA że do Vulcan’a wybierają jednak silnik AR-1. ULA może jedynie konkurować swoim niecodziennym sposobem odzysku silników. Czas pokaże czy ten sposób rzeczywiście ma sens.

A jak już jesteśmy przy odzysku silników i wielokrotnym używaniu rakiet to pojawiła się informacja że Ariane 6 teoretycznie może zostać przeprojektowana do lotów z silnikiem Prometeusz zamiast Vulcan. Jednak nadal nie wiadomo po co. Przy 12 lotach rocznie, używanie każdej rakiety 12 razy spowodowało by że produkowano by jedną rocznie co przy sporych kosztach stałych nie prowadziło by do żadnych oszczędności. A w obecnej sytuacji kiedy to każdy lot Ariane jest sponsorowany przez europejskich podatników, budżetu nie stać na więcej niż 12 lotów rocznie. I mamy błędne koło – nie opłaca się robić rakiet wielokrotnego użytku bo częstotliwość lotów jest za mała. A częstotliwość jest za mała bo rakiety są drogie bo wyrzuca się je za każdym lotem. Witamy w socjalistycznej ekonomii gdzie nic się nie opłaca. Ciekawe ze ULA przy podobnej częstotliwości lotów jednak ma nadzieję na jakieś oszczędności za pomocą odstrzeliwania silników. Ciekawe także ze zarówno SpaceX jak i Blue Origin widzą sens rakiet wielokrotnego użycia i wyznają zasadę „zbuduj a pojawią się klienci”. Kto ma rację? Tego dowiemy się za kilkanaście lat. Jak na razie SpaceX pomimo zwiększania częstotliwości lotów ma nadal wystarczająco zamówień na kilka lat. Ale kto wie co będzie kiedy zaczną latach 30-40 razy rocznie. Czy producenci satelitów będą w stanie zwiększyć tempo produkcji? Czy klienci znajdą zastosowanie dla większej ilości satelitów? Tego nie wie nikt.

admin Opublikowane przez: