Teraz najważniejszym wskaźnikiem tego jak udany był lot #14 jest data lotu #15. Pierwotnie planowany był na 19 października. Myślę że jeżeli odbędzie się w październiku to można założyć że w obecnym locie nie wykryto niczego krytycznego i planowane wcześniej poprawki / modyfikacje są wystarczające. Jednak jeżeli lot przesunie się na koniec listopada / początek grudnia, to oznacza że znaleziono coś poważniejszego, co wymagało modyfikacji zanim się wyśle następny lot w kosmos.
Drugi „znak” na który będziemy patrzyli to plany lądowania boosterem na wieży. Myślę że pomimo problemów z silnikami w tym locie, SpaceX jednak zaryzykuje lądowanie w #15. Budowa boosterów jest bardzo kosztowna i czasochłonna i szkoda je wyrzucać do oceanu. Mają na tyle punktów kontrolnych że mogą zawsze w ostatnim momencie zdecydować o wodowaniu jeżeli coś będzie nie tak więc ryzyko dla platformy jest niewielkie.
A trzeci „znak” to Muskowe przepowiednie o tym czy będą próbowali łapać S42 czy nie. Jak Musk jeszcze dziś zacznie xittować że planują to oznacza to że ilość danych jakie zebrali jest na tyle duża a same dane na tyle optymistyczne że można będzie zaryzykować takie lądowanie. I podobnie jak w przypadku boostera jestem optymistą że taki będzie cel lotu #15 – mieli kilka naprawdę udanych wodowań jedno za drugim, deorbit burn też być dziś udany a dane o zachowaniu paliwa, utleniacza i systemów rakiety w czasie trzygodzinnego pobytu w kosmosie pewnie wystarczą by przekonać FAA. Trzy godziny to nie dziewięć godzin, ale pewne trendy można policzyć i pewnie to co mają wystarczy by być pewnym że rakieta wytrzyma te dziewięć godzin i da radę wylądować tam gdzie trzeba. A to że po raz kolejny nie było problemów z osłonami termicznymi daje dużą pewność że Starship nie rozleci się gdzieś nad terenem zabudowanym i w całości nadleci nad Starbase, TX.
Podsumowując – czekajmy na to co SpaceX i Musk zaxittują w ciągu najbliższych godzin / dni i będziemy wiedzieli jak udany był lot #14.