Dziś trochę z innej beczki – historia polskiego fotografa – Michała Rokity, który z Tikaboo Peek zrobił zdjęcia Area 51 które później opublikowano na stronie Dreamland Resort.
Jeszcze kilka lat temu nic by się nie stało. Robienie zdjęć Area 51 i Toponah Test Range z Tikaboo Peek było czymś zupełnie normalnym – w końcu jest się na terenie publicznym i wolno robić zdjęcia tego co się widzi. Jednak kilka lat temu zaczęto egzekwować stare prawo które wymaga zgody odpowiednich władz na fotografowanie instalacji wojskowych. Związane jest to ze znaczącym wzrostem mniej lub bardziej ukrytych prób szpiegowania przez różne mniej lub bardziej wrogie USA kraje.
Podobne obostrzenia są obecnie w CCSFS – jest absolutny zakaz fotografowania czegokolwiek w środku bazy a w szczególności jakichkolwiek aktywnych instalacji. Dobrze że przynajmniej oczu nie trzeba zamykać przejeżdżając przez niektóre fragmenty bazy. Nawet słynne loty serwisu NSF nad bazą mają listę obiektów/okolic na które nie wolno im kierować obiektywu. Cóż, żyjemy w dziwnych czasach i niestety trzeba to zaakceptować / dostosować się. To co wolno publikować / fotografować jest wystarczająco niesamowite i nie ma potrzeby pchać się gdzie można sobie narobić kłopotów.