Dziś pojawił się ciekawy artykuł na ArsTechnica o tym jak to bardzo brakuje rakiet do wystrzeliwania ładunków na orbitę i jak SpaceX planuje wstrzymać komercyjne loty F9 już w 2029 podczas gdy sama rakieta będzie jeszcze dostępna dla NASA i wojska do 2032. Dowiadujemy się także że szanse na to by któraś z tych nowych (Stoke / RocketLab / Relativity) rakiet poleciała w 2027 są nikłe a szanse by Blue Origin czy ULA zwiększyły tempo lotów do jakichś przyzwoitych wartości też są złe jak te tory z TVP 3.
I naszła mnie taka myśl – a jeżeli F9 jest takim „jednorożcem”? Tzn. jednorazowym sukcesem którego nikt (włącznie ze SpaceX) już nigdy nie będzie w stanie powtórzyć? Co jeżeli SpaceX nie będzie w stanie zwiększyć tempa lotów Starship? Co jeżeli Blue Origin będzie nieustannie tracił boostery i nie będzie w stanie opanować ich niezawodnego odzysku? Albo będą wracały w takim stanie że ich ponowne użycie będzie wymagało wielu tygodni napraw? Wiem że jesteśmy wielkimi optymistami i wszystkim się wydaje że jeżeli SpaceX coś osiągnął to tylko kwestia czasu i ktoś inny to powtórzy. Ale… Ale od pierwszego lądowania F9 upłynęło już prawie 11 lat. I jak na razie to BO udało się raz wylądować, chińczykom też raz i chyba tyle? Nawet SpaceX ma trudności z lądowaniami boosterów (choć wynikają one z ciągłych eksperymentów i zmian).
No właśnie – co będzie jak Starship okaże się niewypałem? Co będzie jak New Glenn nie powtórzy sukcesu F9? Co będzie jak Terran R, Nova i Neutron nie osiągną zakładanych możliwości? Czy SpaceX zmieni swoje plany w stosunku do F9 i FH? Jak zauważa ArsTechnica w wielkim planie dominacji SpaceX nad światem, komercyjne loty to taki drobiazg finansowy że w sumie dziwne że firma się tym zajmuje bo powodują więcej kłopotów niż zysków. Wystrzeliwanie Starlink a w przyszłości centrów obliczeniowych ma być nieporównanie bardziej zyskowne niż pomaganie konkurencji. Więc nawet jakby trzeba było przedłużyć życie F9, to raczej firmy trzecie nie mogą liczyć na dostęp do tej rakiety, bo poza obsługą kontraktów dla NASA i wojska, wszystkie pozostałe loty będą dla Starlink. Wbrew pozorom nadal jest zapotrzebowanie na satelity V2 – jest sporo orbit na których ich przepustowość jest „wystarczająca” bo przez znaczącą część swojej trajektorii obsługują one fragmenty Ziemi z małą ilością klientów. SpaceX będzie najpierw rozbudowywał V3 na orbitach obsługujących fragmenty Ziemi gdzie żyje większość populacji, więc przez długi czas F9 będzie przydawał się do uzupełniania / naprawiania tych orbit gdzie V2 jest wystarczające a Starship na razie nie ma dostępu. Dopiero ta nowa platforma w Luizjanie i może platforma w Vandenberg dla Starship pozwolą na obsłużenie tych bardziej polarnych orbit, choć od biedy daje się na nie polecieć z KSC.
Najbliższy start Starship gdzieś we wrześniu. Vulcan – może w tym roku. New Glenn – pewnie wiosna 2027. Terran R – może w 2027. Neutron – niewielkie prawdopodobieństwo w 2027. Nova – raczej nie 2027. W międzyczasie Ariane 6 i F9 muszą obsłużyć resztę popytu, bo japońska H3 jakoś niezbyt często lata.