Taki zbiorczy post bo mam jakiś kryzys twórczości i mi się nie chce za bardzo pisać…
- USAF chce eksperymentować (który to już raz) z rakietowym bombowcem – ma on startować i lądować pionowo, poruszać się z hipersonicznymi prędkościami i dostarczać ładunek bomb w dowolne miejsce na ziemi w kilkadziesiąt minut. Taka nowa reinkarnacja Venture Star czy Delta Clipper. Pewnie jak za poprzednimi próbami nic z tego nie wyjdzie poza wydaniem milionów na papierologię.
- USSF się świetnie bawi – zrobili sobie ćwiczenia z atakowania jednego satelity za pomocą drugiego, w których udział brało Rocket Lab. Warto poczytać co osiągnęli bo z jednej strony całość wydaje się banalnie prosta, a z drugiej wcale to proste nie było a Rocket Lab pokazało że jest bardzo pewnym partnerem USSF. Wystrzelenie ładunku w ciągu 17 godzin od dostania rozkazu jest niesamowite – RocketLab miał w magazynie gotową do lotu rakietę z zainstalowanym ładunkiem która czekała miesiącami na ten rozkaz. I pewnie to jest przyszłość – hangary z dziesiątkami jednorazowych rakiet czekających na sygnał by je wystrzelić. I tu RocketLab się w dziesiątkę wstrzelił ze swoją ofertą.
- Rocket Factory Augsburg wykryła coś nie za bardzo w swojej rakiecie i ją demontują. Lepiej zdemontować niż powtórzyć eksplozję sprzed kilku lat.
- Blue Origin instaluje nowe drzwi do hangaru na LC-36. Poprzednie się powyginały w wyniku eksplozji. W sumie niesamowite że tylko drzwi muszą wymienić.
- Maia Space zdecydowała że loty suborbitalne to za małe wyzwanie i planuje orbitalny lot. Pierwotnie w planach był lot suborbitalny przy nie do końca zatankowanej rakiecie. Jednak teraz uznali że taki lot nie daje im wystarczająco danych testowych i że jednak trzeba spróbować lotu na orbitę. Ale to najwcześniej w przyszłym roku jako że najpierw trzeba zaadoptować dawną platformę startową Soyuzów w Gujanie Francuskiej.
- Relativity Space chwali się że ich pierwszy stopień rakiety przeszedł wszelkie testy kwalifikacyjne i jest gotowy do lotu w kosmos. Tylko trzeba mu silniki i drugi stopień zainstalować…
- SpaceX dostał od wojska kontrakt na 18 lotów F9 przez najbliższe 18 miesięcy, wartość 1.6 miliarda dolarów. Abstrahując od tego że na świecie nie ma żadnej firmy która mogła by zaoferować 1 lot miesięcznie kasując 88 milionów za lot i jeszcze na tym dobrze zarabiając, to ta informacja zupełnie nie wzruszyła inwestorów i akcje SpaceX krążą w okolicach $108 w tym momencie.
- Elon obiecuje $100/kg na orbitę, oczywiście przy różnych niezwykle optymistycznych założeniach. Pewnie za 5 lat jak ludzie będą wg. niego na Marsie. Poza tym o ile pamiętam to Elon obiecał że pieniądze staną się za kilka lat nieważne więc $100 czy $1000 czy $1 nie będzie miało żadnego znaczenia.
- AST SpaceMobile ma nadal problem z wysyłaniem swoich satelitów na orbitę – w tym momencie mają przygotowane do lotu satelity #11,12 i 13 podczas gdy w produkcji są już na egzemplarzu #42.
- ULA przygotowuje się do startu w sierpniu, podobno jednak na prośbę klienta (Amazon LEO) polecą z SRB. Jedyny mechanizm zaradczy jaki zostanie zastosowany by nie odpadła dysza to modły do bogów rakiet. To będzie start który bardzo będę chciał nie przegapić – szanse na spektakularną eksplozję będą rekordowo wysokie.
- Następny F-35 się rozwalił – cóż, przy dużej ilości egzemplarzy to nieuniknione. Była to wersja „B” czyli z wiatraczkiem.
- RocketLab docelowo będzie miał 4 platformy startowe. Firma jest świetnym uzupełnieniem SpaceX – właściwie nie konkurują ze sobą, RocketLab wypełnia niszę rynkową jaką zostawił SpaceX.