
Odbylem dziś pielgrzymkę do National Museum of the United States Air Force. Jest niesamowite. Ilość eksponatów poraża. Samolotów są setki. Po 6 godzinach zwiedzania poddałem się – nie miałem już siły. Ale jutro chyba jeszcze dodatkową godzinkę lub dwie spędzę tam bo samolot do domu mam po południu a w Dayton to naprawdę nie ma niczego innego do obejrzenia.
Zdjęcia powstawiam Wam w tygodniu – jest ich sporo, robiłem zarówno zwykłe jak i dużo 360 stopni, bo po prostu tyle tam eksponatów ze 360 powinno lepiej to pokazać.
Eksponatów jest tyle że to się nie da opisać. I są takie naprawdę ciekawe – np. MiG-15 którym północny Koreańczyk zdezerterował. Czy B-29 które zrzuciło atomówkę na Nagasaki (ten od Hiroszimy jest w Smithsonian w Waszyngtonie). Bird of Prey Boeinga. XB-70 Valkyrie. X-32 – najbardziej zadowolony samolot świata (japier, jakby to wygrało wtedy konkurs to chyba by Polska ich nie kupiła bo wygląda to idiotycznie). YF-23 – tu znowu odwrotnie – o ile ładniejszy samolot od F-22. Moim faworytem w całym muzeum był B-36 samolot z 10 silnikami (sześć olbrzymich 28 cylindrowych R-4360 Wasp i cztery GE-J47) – ten samolot jest tak olbrzymi że trudno to sobie wyobrazić. Jest też kilka eksponatów od ruskich. No i są rakiety ale głównie te które używane były jako pociski balistyczne. Ale jest też Titan IV którego rozmiar powoduje wydech zachwytu jak się wejdzie do tego hangaru. Jest też zarówno B-1B jak i B-2. No i oczywiście B-52. Mają też SR-71 ale także bardzo nietypowy wariant – YF-12. I setki innych, równie ciekawych eksponatów. Nawet jak coś jest „typowe” – np F-15 to stoi za tym jakaś historia (mają egzemplarz który pobił pełno rekordów). Podsumowując – jak ktoś jest entuzjastą lotnictwa, to to muzeum musi być na liście miejsc które trzeba choć raz w życiu zobaczyć. Ja teraz czekam aż mi wnuki urosną do wieku żeby rozumiały co widzą i je tam zabiorę – myślę że tak za 8-9 lat będzie ten właściwy moment.
Pomimo soboty ilość zwiedzających umiarkowana, szczególnie rano – jak zobaczycie na zdjęciach często byłem sam, czasem może jedna czy dwie osoby się pojawiły. Po południu zrobił się większy ruch.
Logistyka – muzeum jest darmowe, mieści się zaraz obok Wright-Patterson AFB na przedmieściach Dayton, OH. Jako że lotnisko w Dayton jest małe (DAY) to ceny lotów tutaj są wysokie – ja poleciałem do Cincinnati, OH (CVG) i stamtąd pojechałem samochodem (jakieś 80 minut w jedną stronę). Jako że jest blisko bazy wojskowej to wybór niedrogich hoteli w odległości kilku minut od muzeum jest spory. Dla entuzjastów z Polski chyba najlepszym rozwiązaniem jest lot do Chicago i dojazd stamtąd (jakieś 4.5 godziny samochodem). I szczerze mówiąc gdybym mieszkał w Polsce i tak lubił lotnictwo jak lubię to pewnie bym złapał jakiś tani bilet LOTu w promocji, wynajął samochód na kilka dni i zrobił sobie taką wycieczkę. Naprawdę warto. A jak nie jesteście pewni to poczekajcie na zdjęcia 😉